Tsuniasty

LV - Satsuki - Zmiana...

Lista rozdziałów

 

Gdy Kamiko i Tsuki stwierdziły jednak że dołączą do zabawy - lekko mi ulżyło.

Szczerze miałem nadzieję że pójdą sobie w cholerę i tak dalej, jednak świadomość że masz za plecami kogoś komu można przynajmniej “połowicznie” zaufać, mimo wszystko jest pokrzepiająca.

ta zmian

Ból po ugryzieniu przed odmieńca, stopniowo się nasilał - to przypomina mi o tym, że trzeba to szybko skończyć i zająć się opatrzeniem tej rany, zanim pojawi się jakaś pierdolona infekcja..

 

Ruszyłem na odmieńca, aby przyjebać mu lutę w pysk, jednak kula ognia leciała w moim kierunku - uniknięcie jej nie sprawiło mi kłopotu, jednak jego szaleńczy wymach ręką - już owszem.

Siła fizyczna jaką dysponuje to monstrum, przekracza wszelkie granice - jak przypierdolił w drzewo które było za mną, te rozpierdoliło się na pół, a przewracając się niemalże zgniotło Tsuki.

Naprawdę nie chciałbym tym oberwać, zwłaszcza teraz gdy szpitale nie funkcjonują..

 

Wykorzystując okazję przypierdzieliłem mu kilka razy.
Zauważyłem że głowa i środek klatki piersiowej to jego słaby punkt - jak uda się to dobrze wykorzystać, to uda nam się go pozbyć.


Gdy wycofywałem się od potworka, Tsuki rzuciła w niego kilkoma metalowymi przedmiotami walającymi się po okolicy - widać że nie spodobał jej się fakt, że to drzewo prawie ją zabiło.
Nie było to zbyt skuteczne, jednak stopniowo odwracało jego uwagę, do tego stopnia że spojrzał na nią i posłał w jej kierunku kilka kul ognia.

Złapałem ją w biegu i odskoczyłem od nadlatujących kul ognia..

 

- Nie myśl sobie że ci podziękuje! Dałabym sobie z tym radę! - Wymamrotała Tsuki

 

- Ah tak? - mówiąc to wypuściłem ją z rąk, sprawiając że zaliczyła bolesny upadek na tyłek.

 

- Dupek! Tak się nie traktuje dziewczyn! - niemalże wykrzyczała w moim kierunku.

 

- Nie zachowujesz się “dziewczęco”.. - skomentowałem.

 

- PALANT!


Mimo iż nasze życia są zagrożone, znaleźliśmy powód aby poprawić sobie humor.

Cóż.. może tylko ja.

 

Chibi jebnęła w nogi potwora kilkoma większymi kawałkami metalu, sprawiając że ten zaliczył glebę.
Kamiko gdzieś zniknęla, jednak..

To niewiele zmienia.


Wyciągnąłem z kieszeni monetę.

Mam nadzieję że uda powtórzyć mi się akcję, którą zrobiłem za pomocą kamyczka, a moneta nie rozpierdoli się przy uderzeniu..

Podrzuciłem monetę i ładując swoją dłoń - wystrzeliłem nią w kierunku monstra.

Mały railgun przeszył jego klatkę piersiową, pozostawiając za sobą dziurę tak wielkości piłki nożnej - czemu to robi tak wielkie zniszczenia!?.

 

- Udało..się? - zapytała Tsuki, która mimo wszystko nie była pewna, wciąż przyglądając się mojej osobie.

Wiem że to co zrobiłem było niesamowite, jednak po raz kolejny to mówię :
Sam jestem zaskoczony.

 

- Na to wygląda.. - odpowiedziałem.


Odmieniec jednak powstał..

Mimo wielkiej dziury w klatce piersiowej, wciąż miał siłę walczyć.

Na jego nieszczęście, tuż za nim pojawiła się Kamiko - tym razem z karabinkiem bojowym M4 w dłoni.

Seryjka w głowę i pozamiatane.

 

- Nieźl… - chciałem pogratulować Kamiko za “szybką reakcję” jednak ból po ugryzieniu ponowił się.

Zaatakował niemalże z potrojoną siłą.

To coś.. musiał mnie czymś zatruć..

Jeśli czegoś nie zrobię…

 

Skupiłem całą pozostałą siłę w swojej prawej ręcę, pozwalając aby elektryczność całkowicie spaliła środek mojej prawej dłoni.

To lepsze niż śmierć z powodu jakiegoś zatru…

 

--- PoV Tsuki ---

 

Gdy Kamiko rozwaliła głowę temu wybrykowi natury, zauważyłam że Iskierka zachwiał się.

Złapał się za rękę w którą to coś go ugryzło i zacisnął zęby.

Bez przesady, to nie powinno aż tak boleć - no chyba że wdała się jakaś infekcja..

Zaraz.. co on chce zrobić?


Zauważyłam że przez jego prawą dłoń przeszła monstrualna ilość energii.
On..spalił wnętrze swojej ręki, aby uniknąć infekcji?
Nikt normalny nie zrobiłby czegoś takiego..
Czy jego wola przetrwania jest aż tak wielka?

 

Po chwili upadł na ziemię - czyżby wykończył sam siebie?

 

Kamiko podeszła do niego i sprawdziła jego puls.

 

- Żyje. Tylko stracił przytomn… - mówiąc to zauważyłą jego prawą rękę, która zaczęła się stopniowo zmieniać.. - Co do .

 

- Odejdź od niego! - powiedziałam

 

Skoro jego ręka się zmienia, możliwe że on sam też ulegnie zmianie..

 

- Daj spokój Tsuki. To coś nie było umarlakiem. -odpowiedziała Kamiko.

 

Prawa ręka Satsukiego po piętnastu minutach wyglądała jak z filmów sf.

Czerwony kolor przez który przepływały niebieskie strumienie..

On zamienia się w .. potwora?

Nie, zaczekaj.
Gdyby tak się stało, to zaatakowałby nas już dawno.
Mimo wszystko.. będę musiała się upewnić czy po przebudzeniu będzie tym samym dupkiem, czy nie..

 

Kamiko przeniosła nas do naszego lokum, a Satsuki wylądował w swoim łóżku.

 

- Będę sprawdzała jego stan dzisiejszej nocy.. - powiedziała Kamiko.

 

- Za bardzo się nim przejmujesz.. - odpowiedziałam.

 

- Możliwe że masz rację.. Jednak ta zmiana..

 

- Wiem.. Gdy zmieni się w coś “dziwnego”, nie zawahaj się. - powiedziałam - Zamienie się z tobą za jakieś cztery godzinki.

 

- Ok.

 

Zgodnie z nasza umową, stawiłam się cztery godziny później, jednak.. zmęczenie wygrało i zasnęłam na warcie..

Obudziłam się nie dłużej jak trzydzieści minut później, jednak Satsukiego nie było na miejscu.
 

Czyżby stało się najgorsze?
Jeśli tak to dlaczego mnie nie zabił?


Sprawdziłam całe wnętrze jaskini, a po nim ani śladu.
Jest tylko jedno miejsce, które przychodzi mi do głowy - samochód.

On strasznie lubi tą swoją “brykę”.

 

Poleciałam w tamtym kierunku i na moje szczęście - miałam rację.

Z oddali zauważyłam że siedzi on na dachu swojego auta, jednocześnie przyglądając się swojej “zmutowanej” ręce.

Gdy wylądowałam tuż przed nim, byłam gotowa na każdą możliwość - nawet ewentualną walkę

Zaraz, jego oczy były szare..

Dlaczego teraz.. stały się niebieskie?

 

nero__devil_may_cry__by_shori_no_tenshi-d8pqrzh.jpg

 

- To nadal ty, Iskierko?

 

- Jeśli od wczoraj nic się nie zmieniło.. - odpowiedział.

 

- Spodziewałam się że będziesz bardziej rozpaczał.. - zażartowałam

 

- Mam to  już za sobą..- odpowiedział wskazując za mnie.


Zauważyłam kilkanaście rozwalonych drzew.

Wybuchł elektrycznością?

Nie.. to nie to.

Drzewa wyglądają jakby coś w nie...uderzało..

 

-- PoV Satsuki --

 

Ocknąłem się pod sam wieczór.

Musiałem być naprawdę padnięty.

Będę musiał podziękować Kamiko, za dostarczenie mnie do pokoju..


Gdy usiadłem zauważyłem zmianę jaka wystąpiła w moim ciele.

Ręka którą kilka godzin wcześniej przysmażyłem od środka, stała się czymś.. nieludzkim.

Mimo iż mogę nią ruszać, jakbym miał ją od urodzenia, to jednak..

Czym ja się stałem?
Co się ze mną stało?


Wyszedłem na zewnątrz aby ochłonąć, mimowolnie kierując swe kroki w kierunku swojego autka.

 

Zatrzymałem się obok drzewa, wciąż patrząc na swoje ramię.

 

- Coraz bardziej przypominam potwora, którym stopniowo się staje. Co za ironia losu.. - powiedziałem zaciskając pięść i uderzając w drzewo, które ku mojemu zdziwieniu - przełamało się bez oporu.


Kilka chwil ( i rozwalonych drzew) później, uświadomiłem sobie że ta zmiana miała wpływ fizyczny…

Jej siła uderzenia jest.. porównywalna do tego “odmieńca”.

Mimo to nie mam jak, się z tego cieszyć.

 

Usiadłem na dachu swojego auta, pogrążając się w rozmyślaniach.

 

--

Wasze teorie spiskowe " Co stanie się z Satsukim" były całkiem zabawne, jednak.

.zlyja.gif

Nikt nie miał racji :D

 

4

Share this post


Link to post
Share on other sites

"ta zmian" powinno być ta zmiana :D

Dzięki za rozdział, coraz bardziej zaczyna mi się to podobać :D I co dalej, stanie się elektrycznym potworem? :D

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Black parade napisał:

Kojarzy mi się z Nero z Devil May Cry

brawo.
Wygrałeś nic w pudełku :)

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, Mortsume napisał:

Będzie potrafił ciskać kulami ognia z tej ręki?

Nie lepiej kuliste pioruny? Tego chyba jeszcze nie potrafi

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
You are commenting as a guest. If you have an account, please sign in.
Reply to this topic...

×   You have pasted content with formatting.   Remove formatting

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.