Sign in to follow this  
Followers 0
Asasyn

1.11-Epilog

30 posts in this topic

Uwaga ! Poniżej macie mój epilog I tomu. Majin miał go wysłać wczoraj, ale skoro nie to:

Rozdział XI
Po dotarciu w okolicę naszej kryjówki, Czwórka zaczął się dziwnie zachowywać. Z początku nie wiedziałem, o co chodzi. Cały czas coś wywąchiwał, wyglądał na zdenerwowanego, a gdy coraz bardziej się zbliżaliśmy zaczął wrzeszczeć i wymachiwać rękami. Znów zacząłem ubolewać, czemu mam tak debilnych podwładnych. Jednak wtedy, ku zaskoczeniu moim i pozostałych impów, Czwórka przemówił:,,B-Br-Brana...Wrók...''. ON NAPRAWDĘ PRZEMÓWIŁ !!! Mimo, że było to mało zrozumiałe, jednak były to jego (a właściwie ich wszystkich) pierwsze od czasu wezwania słowa. W tej chwili poczułem z siebie dumę, że głównie dzięki mnie te drewniane kloce wykazują się pewnym stopniem rozumu.
Szybko jednak uczucie to minęło, zastąpione strachem. Czwórka cały czas powtarzał te słowa, aż niepewnie i z odrobiną lęku spytałem:,,Czy Brama jest w niebezpieczeństwie ?!''. Ten tylko kiwną głową. PIĘKNA TWOJA MAĆ !!! Ledwo udało nam się pokonać jakiś szkieletowy patrol, czy co to było, a teraz kolejny wróg atakuje Bramę. Czy te miasto nie miało być opuszczone ?! Jak dla mnie jest ono całkiem żywe !!! 
Nie licząc już przekleństw, po raz kolejny użyłem [,,Pożarcie Dusz''], zebrałem swych ludzi i czym prędzej pobiegłem korytarzem. Nie myśl sobie jednak, że nagle zamieniłem się w posłusznego sługusa Nastis ! Albo że obchodzi mnie los tego starego marzyciela Quaka ! JA MYŚLĘ I DZIAŁAM TYLKO W IMIĘ SWOJEGO DOBRA ! Nawet nie masz co śnić, że zrobię coś w imię jakieś głupiej idei lub lojalności wobec tej samolubnej diablicy ! Jednak jeśli w ogóle mam przetrwać w tym postdemonicznym mieście, to póki co potrzebuje czterech rzeczy: dusz, broni, żywności, a przede wszystkim mięsa armatniego ! Bez posiłków nie damy sobie rady z silniejszymi, nie, z jakimikolwiek przeciwnikami, którzy potrafią się organizować w grupę. Dlatego tak ważna jest Brama. Bez niej równie dobrze możemy próbować odkopać tunel i po raz kolejny walczyć ze zwierzętami lasu ! 
Wiedząc o tym, biegłem jak szalony, cały czas poganiając moich wyczerpanych podwładnych. Dotarliśmy do tych żelaznych wrót, które były.... całkowicie rozwalone ?! Z początku nie mogłem uwierzyć własnym oczom, ale po bliższym przyjrzeniu się, odkryłem, że myliłem się. Te kilkutonowe drzwi nie zostały wyrwane, ale raczej stopione przy zawiasach. Napastnik(cy) użyli prawdopodobnie jakiejś magii lub też kwasu. Wobec tego niezwykłego faktu, zacząłem rozglądać się po podłodze. Było to trudne, gdyż Czwórka w kółko powtarzał już pełne zdanie:,,Wróg jest w pobliżu Bramy ! Wróg jest w pobliżu Bramy !...'', a reszta impów bezmyślnie naruszała wszelkie ślady. Jednak w końcu udało mi się znaleźć jeden odcisk stopy, chociaż tak właściwie wolałbym go nie znaleźć. Na oko był wielkości ludzkiej, ale szerokością na pewno była grubsza. W dodatku w niczym nie przypominało to śladu pozostawionego przez człowieka. Człowiek bowiem nie ma pazurów, a już z pewnością nie waży tyle aby zrobić taki odcisk w takiej podłodze. 
Mimo to nie zmieniłem zdania o ratowaniu Bramy. Zamiast tego kazałem mojej drużynie uformować się w szyk. Ja i nowi na przodzie (oczywiście ci frajerzy trzy kroki przede mną !), Dwójka i Trójka w środku jako nasze wzmocnienie, a Czwórka była strażą tylną. Z tym byliśmy w miarę przygotowani na ewentualne niebezpieczeństwo. W połowie drogi usłyszeliśmy nieludzki wrzask, więc jeszcze bardziej przyspieszyliśmy nasze gorączkowe tempo.
Gdy w końcu dotarliśmy do pieczary, ujrzeliśmy szokującą scenę. Quak, pozbawiony jednej ręki, ranny na całym ciele, ledwo stał na nogach i, ciężko dysząc, wpatrywał się groźnie w głazopodobnego potwora. Bestia miała ok.1,5 m wzrostu, zwalistą budowę ciała oraz duże i mocne przednie łapy, zakończone pazurami. Prawdopodobnie niewiele widziała, za to z pewnością miała dobry węch. Od razu nas wyczuła, obracając się ku nam i przyjmując postawę bojową. Powstrzymałem dwójkę narwańców przed atakiem, jednocześnie rozglądając się dookoła jaskini. Dostrzegłem dwa trupy takich samych potworów na podłodze, a także kilka zębów, pazurów i litrów krwi, należących najprawdopodobniej do naszego Quasita. Widać tanio skóry nie chciał sprzedać i wywiązała się tu niezła walka.
***************
POV Quaka
Po tym jak ten szczyl poszedł na polowanie oparłem się wygodnie o ścianę. Teraz mogę sobie trochę odpocząć, a te larwy niech uczą się życia pod rządami Jedynki, haha ! Jest to układ idealny dla mnie, jednak niestety nie z planem powrotu Pani i innych Władców {do Majina: zapomniałem ci wspomnieć, że chce zmienić nazwę ,,Lordowie Demonów'' na ,,Władcy Demonów'', bo tytuł ,,Lorda'' chce dać też pomniejszym demonom} z ich więzienia z Doomramun (notka od autora: międzywymiar; miejsce między tym planem, a planem demonów). Właśnie, plan uratowania Lady Nastis. Quak westchną. Od czasu pierwszej Ewolucji, Quak gorąco wielbił swą Panią, darząc ją szacunkiem i może nawet miłością, sam nie był pewien. Wiedział jednak, że nie ma najmniejszych szans, aby zyskać sobie jej względy. Dlatego tak bardzo marzył o odbudowie Xylud, zamieszkałego przez sługi jego Pani. Uznał, że tylko tak może się przysłużyć Władczyni Demonów i sprawić, aby była wolna. I tu właśnie pojawił się Nr 1. Jest bystry, utalentowany i obdarzony łaską Milady. W dodatku potrafi używać magii, a nie przeszedł jeszcze pierwszej Ewolucji ! Tak, z całą pewnością stanie się on kluczowy dla przygotowania nowej inwazji demonów, a on, Quak, mu w tym pomoże !
Z tymi radosnymi myślami, Quasit uśmiechnął się szeroko i oblizał wargi, kładąc się spać. Nie zdążył jednak nawet zamknąć oczy, gdy usłyszał czyjejś kroki. Nie byli to na pewno jego bracia, bo zacznijmy od tego, że impy nie mają nawet takiej masy ciała, aby było można usłyszeć ich ruch. Wiec kto ? Oczywiście, że wróg ! Wróg, który stwarza zagrożenie dla Bramy, dla powodzenia misji, wreszcie dla planów Pani Nastis !!! Już wściekły Quak od razy zerwał się z prowizorycznego posłania i ukrył się w cieniu, cierpliwie czekając na przeciwników. 
W końcu się pokazali. Było ich aż 3 i każdy z tej samej rasy. Wysocy jak on, mający znacznie grubsze ciała i większe pazury, wyglądali na silnych przeciwników. Z początku szybko szli (a właściwie pełzali tymi ociężałymi ciałami) w kierunku Bramy, zwabieni zapewne jej magiczną energią. Quak liczył na to, gdyż atak z zaskoczenia choć trochę wyrównałby by niekorzystny dla niego stosunek 1Kot. (A w międzyczasie tamten imp z zadatkami demonologicznymi przekaże Jedynce wieści o ataku) tak planował Quak. Jednak wtedy jeden z tych humanoidów obrócił się w moją stronę i zaczął coś krzyczeć. HHHRRRRRRRRRR !!! To coś chyba ma szósty zmysł, czy coś że mnie wyśledził ! A zresztą, teraz to i tak nieważne. Teraz trzeba ich załatwić. 
Nie myśląc za wiele, skoczyłem z mojej kryjówki wprost na tego przerośniętego kundla, od razu wysuwając wszystkie moje szpony. Jednak te nie były w stanie się przebić przez jego skórę. HHHRRRRRRR !!! Z czego to coś jest ! Mając zablokowane dłonie, próbowałem się wydostać, lecz wtedy ten niedźwiedź wbił swe łapy wprost w mój brzuch ! HHHHRRRRRRRR !!! Ale to boli ! HHHRRRRR !!! 
Rozwścieczony przez zadane rany, niewiele myśląc, ugryzłem tego wandrygę w szyję. Potwór zaczął wierzgać, a ja jak nieporuszony dalej wgryzałem się w jego ciało. Pewnie zagryzłbym go na śmierć, ale wtedy przybili mu na pomóc jego kompani. Pierwszy rzucił się wprost na mnie, a drugi zaczął momentalnie inkantować jakieś czary. Huh, magia wzmacniająca ciało, co ? A więc przynajmniej będą z was duszę. Nie dając im okazji na atak, odskoczyłem od mojej ofiary, po czym wylądowałem 5 metrów dalej i rzuciłem czar z mojej strefy ognia- ,,Rój Żaru'' ! Jednak to coś nawet tego nie poczuło ! Nie, czekaj. Futro mu się zapaliło, ale nie chce się rozpalić ! HHHHRRRRRRR !!!! Co za kłopotliwi przeciwnicy ! Przynajmniej widać, że ma chwilowo problemy z widzeniem.
W tym samym czasie drugi z nich i ten ranny zdołało mnie dosięgnąć i zmusić do defensywnej walki wręcz. HHHRRRRR !!! Na szczęście widać, że ewidentnie brakuje im doświadczenia, a na dodatek nawet poważnie ranny jestem od nich szybszy i zwinniejszy. Po kilku ciosach udało mi się ich oprzeć, a nawet przejść do ofensywy. Ranny już dawno padł, przebity przez mnie w oczy i w ranę. Nie obyło się bez strat, całe moje ciało pokryte było ranami, drobniejszymi lub poważniejszymi. Jednak warto było. Został już tylko ten walczący ze mną, a potem będę... Wtedy nagle szpon wyszedł prosto z mojego brzucha. HHHHHHRRRRRRRRRRRRRRR !!!!! Zapomniałem o tym, co trafiłem go ,,Rojem Żaru'' ! Niezauważony podszedł do mnie jak do zwykłego człowieka i zaskoczył niespodziewanym atakiem. HHHRRRRRR !!! Obracam się głową do niego i patrzę, że ten drań się śmieje ! HHHRRR !!! Myślisz, że już mnie pokonałeś ! Nie ma mowy !
Wykorzystując resztę sił, wbiłem pazury lewej ręki w jego oczy, powodując jego niesłychany krzyk, który rozniósł się po pomieszczeniu. Następnie kopnąłem nogami zbliżającego się wroga, a wolną ręką wyczarowałem kolejny ,,Rój Żaru''. Nie rzuciłem go jednak w leżącego nieprzyjaciela, ale prosto w głębokie gardło wciąż wrzeszczącego z powodu utraty kiepskiego wzroku wrogu. Czar poszedł wprost do jego wnętrzności, zapalając je od środka. Kukuku, i jak to jest się palić od środka, ścierwojadzie ?! Nie długo jednak cieszyłem się swym ruchem, gdy ten wądrołaj zacisnął zęby, odgryzając mi moją rękę, po czym zaczął szaleńczo wierzgać. W trakcie tego dogorywania zdołał mnie wyrzucić na kilkanaście metrów, przez co gdy lądowałem złamałem kilka żeber i skręciłem obie nogi. HHHHRRRRRRRRR !!! Niestety nie przeżyje tego ! Nawet jeśli jakimś cudem pokonam tego ostatniego, to otrzymane już rany są zbyt poważne, a my nie mamy żadnych leków ! 
Z takimi myślami o śmierci żegnałem się z tym światem, mając nadzieję na przebaczenie Pani Nastis za niemożliwość ochronienia Bramy oraz możliwość odrodzenia jako silniejszy demon pod jej rozkazami. Wtedy naglę do pomieszczenia wparowali moi towarzysze. Jedynka jesteś naprawdę błogosławiony przez Milady....
*********
POV Nr 1 
Gdy tylko zorientowałem się w sytuacji, ruszyliśmy do boju. Wykorzystując świeżo nauczony czar-,,Psychofizyczny Młot''- i mojej zdolności ,,Metamagia-Wzmocnienie Zaklęcia'', udało mi się odrzucił przeciwnika na 2 metry. Tchch, co to za potwór ?! Gdy tak się zastanawiałem, Dwójka oraz dwaj nowi rzucili się wprost na niego. KURCZE PIECZONE, Dwójka znowu ukradnie mi moją zdobycz ?! Jednak w chwili, gdy ciął on bestię toporem, a ja przeklinałem jego szczęście, topór utknął w ciele potwora. Nie no, to jakiejś kpiny, czy co ?! Nawet poogrowski topór nie jest w stanie przeciąć to coś na pół ?! Jak mocny jest ten potwór ?!
W chwili gdy o tym myślałem, sytuacja Dwójki była nie zaciekawa. Nr 5 i 6, widząc że przeciwnik wciąż ma dość sił, sprytnie wycofali się do tyłu, pozostawiając go na pastwę wściekłej bestii. Ta zamachnęła się swą prawą ręką wprost w głowę Dwójki, która szczęśliwie zdołała zasłonić się nową tarczą. Cios był jednak i tak potężny, w wyniku czego nasza awangarda poleciała wprost w pobliską ścianę, wgniatając się całkowicie w nią. Następnie potwór, uznając Dwójkę za naszego lidera, znów skierował swą uwagę na umierającym Quaku. Quasit krztusił się już krwią, co spowodowało szeroki uśmiech (a przynajmniej to mi to przypominało) bestii.
Wtedy jednak do walki wkroczyłem ja. Wykorzystując jednocześnie ,,Dezorientację'' i ,,Ciemność'', rzuciłem się w kierunku potwora. Następnie przyzwałem ,,Wilka z Cienia'', który ugryzł go w .... kroczę. Co jak co, ale jeśli to płciowa istota, to na pewno go to zaboli. Wkrótce olbrzymi krzyk rozbrzmiał w całej jaskini, a ja, zręcznie wykorzystując nadarzającą się okazję, wbiłem swą włócznie wprost w gardło tej bestii. Po tym szamotała się przez kilka minut, aż w końcu zdechła i mogłem użyć mojego ,,Pożarcia Dusz''. I wtedy poczułem odświeżające uczucie zdobywania nowych dusz i poziomów. 
Nie było mi jednak dane cieszyć się długo tym uczuciem. Z drugiego końca jaskini usłyszałem słaby głos Quaka:,,J..Je..Jedynka"'. Po odwróceniu się zauważyłem, że ten stary demon, niemogący chodzić i niemający dominującej ręki, czołga się po podłodze w moim kierunku ! Czym prędzej podbiegłem do niego mówiąc:,,Quak, Quak, nie mart się, wyjdziesz z tego''. Jednak ten tylko się na mnie spojrzał, uśmiechnął się i dalej mówił:
,,Je...Jedynka...musi...musisz...mnie...zabić....<Kaszel, Kaszel>''.
Zdziwiony, chciałem już coś powiedzieć, ale on powstrzymał mnie gestem swej ręki:,,Posłuchaj....<Kaszel, Kaszel>Musisz to zrob...<Kaszel, Kaszel>dla dobra demonów...<Kaszel,Kaszel> i naszej Władczyni, Pani Nastis.....'' Z tymi słowami przestał mówić, a zamiast tego spojrzał się wyczekująco w moje oczy. 
Nie mogąc zrobić nic więcej, jak spełnić jego życzenie, wbiłem swe pazury w jego klatkę piersiową. Następnie znalazłem serce (lub coś w tym stylu, bo podobno demony nie mają serca) i własnymi rękami je zmiażdżyłem. Quasit uśmiechnął się tylko na to, pokiwał głową, po czym zmarł. Mnie zaś pozostało delektować się uczuciem zdobycia sporej ilości dusz. O dziwo, smak ten był naprawdę gorzki i wstrętny, w porównaniu do poprzednich razy. 
A gdy tak nad tym myślałem, ogarnęła mnie straszna senność i padłem niczym nieżywy na podłogę. Nie mogąc się poruszyć, patrzę jak moje polę widzenia ogarnia wszechobecna ciemność....

Po tym, jak się ocknąłem znów byłem w sali tronowej. I tak jak zawsze, Nastis siedziała na tronie, przykuta łańcuchami. Jednak dzisiaj wygląda jakby inaczej. Na jej twarzy malował się wyraz podekscytowania, podkreślony maleńkim uśmieszkiem. Och Bogowie, już sam ten uśmiech sprawia, że mężczyzna zaczyna....
,,Nie wiem do czego zmierzasz, ale radziłabym ci przestać i nie wzywać przy MNIE tych twoich ''Bogów''- powiedziała głosem wyraźnie podirytowanym i kpiącym. Ehhh, zapomniałem o ''tym''. Jak rozmawiam z nią, muszę unikać tematów (a nawet myśli) związanych z religią, ludzkich wyobrażeniach o demonach i Wielkiej Wojnie. Z jakiegoś powodu Lady zawsze traci panowanie nad sobą. Dziwne trochę, no ale co mnie to obchodzi. 
,,To tylko poludzki nawyk. W każdym razie, dlaczego tu jestem ? Ty mnie tu sprowadziłaś ?''- spytałem, gdyż byłem niezmiernie zaciekawiony, po co tu jestem. Nastis natychmiast odzyskała swój zwykły spokój, po czym spojrzała się na mnie.
,,Jesteś tu, ponieważ twoje ciało przechodzi ,,Ewolucję''. Przypomina to trochę sen, dlatego twoja świadomość tu trafiła''
,,Czyli mam już 100 dusz na swoim koncie ?''- spytałem, myśląc że ten potwór i Quak musieli mi dać ogromną ich ilość. Ale następne słowa Pani były zaskakujące:
,,Zebrałeś nie 100, ale ponad 300 dusz''
,,COOOO ?!''- gdybym miał teraz oczy, natychmiast wyskoczyły by mi-,, Jak niby mam 300 dusz ?''
,,Dokładnie to 373. Też jestem zdziwiona, ale tego można było się spodziewać po zabiciu Quaka''- ostatnie słowa wypowiadane były jakby z lodowatym chłodem.
,,A więc wiesz ?''
,,Oczywiście, że wiem, nędzniku. Wiem też jakie były ku temu okoliczności. Z tego też powodu nie zostałeś jeszcze przeze mnie zabity. Ale ostrzegam cię: NIGDY więcej nie podnoś ręki na innego demona, zwłaszcza jeśli jest moim sługą. ROZUMIESZ ?!''- tym razem presja jaką wywierała, spowodowała że momentalnie poczułem się jak na szubienicy, z pętlą na szyji i ręką kata na dźwigni. 
,,D-D-Dob-brze''-gdy tylko zwolniła presje, natychmiast zacząłem głośno oddychać, jakby naprawdę cudem uniknąłbym powieszenia.
,,No to dobrze. A tak przy okazji, gratuluję z okazji pierwszej ,,Ewolucji''. Mimo że osiągnąłeś ją niegodnymi metodami, to jednak nadal udało ci się tego dokonać. I to w niecały miesiąc ! Zaprawdę, jestem zadowolona z twoich poczynań''
,,D-Dziękuję, moja pani''
,,Mhm, widać też, że zaczynasz powoli nabierać demonostwieństwa {autor: ludzie-człowieczeństwo, demony-demonostwieństwo}.''
,,Jestem przecież teraz demonem''
,,Prawda, jesteś teraz demonem, a także moim podwładnym''-Nastis powiedziała to, lekko się uśmiechając-,,Wracając do tematu, opowiedz mi co się stało. Jak tam wasza sytuacja ? Co się stało z Xylud ? Czemu zabiłeś Quaka ?''
,,A podobno wiesz co się stało''
,,Wiem, że zabiłeś demona, który miał z mojego rozkazu nadzorować waszą grupę. Przecież nawet ci wasi ludzcy ''Bogowie'' nie są idealni. Inaczej nie pozwoliliby na to, żebym nadal istniała''-przemówiła, znów unosząc się lekkim gniewem.
,,P-Przepraszam, przepraszam, już mówię, już mówię. Po tym jak zostaliśmy odcięci przez gobliny, musieliśmy zejść do podziemi. Po wzmocnieniu szeregów o 4 nowe impy, ja i moja grupa ruszyliśmy na zwiad, a Quak pozostał do ochrony Bramy. W czasie zwiedzania miasta...''
,,Jak wygląda moje ukochane Xylud po 1000 lat ? Czy nic się nie zmieniło ? Co z moim Jadeitowym Pałacem ? Co z Wielkimi Łaźniami ? Czy Księżycowy Kryształ nadal świeci...''- natychmiast zostałem zasypany lawiną pytań, jednak nie miałem na to czasu.
,,Nie mam żadnego pojęcia, o czym mówisz. Wiem tylko, że po tym ,,twoim'' mieście łażą patrole szkieletów i jakiś dziwnych bestii''
,,COOO ?! W MOIM XYLUD KTOŚ OŚMIELA SIĘ NIE TYLKO MIESZKAĆ, ALE TEŻ ZACHOWYWAĆ SIĘ JAK JAKIŚ WŁADCA ?!''- krzyki te spowodowały, że nawet sala zaczęła jakby z lekka się trząść...Dopiero po chwili Pani mogła spokojnie mówić
,,Mhm, a więc w mieście pojawiły się szkielety ?''
,,Tak Pani, są to najprawdopodobniej czyjejś Chowańce. Są zdecydowanie za silne na naturalne, a ich uzbrojenie i obecność Aury Szkieletu, wskazują że ktoś stoi nimi''
,,Mhm, a więc tak się sprawy mają. Ciekawe, ciekawe. Większość nieumarłych została przecież podporządkowana woli Najwyższego miliardy lat temu. Nawet jeśli są pod kontrolą ludzkiego maga, to nie powinien on nimi tak świetnie sterować. Normalnie, szkielety powinny chociaż się powstrzymywać od zaatakowania demona''
,,Mówisz, że nieumarli też mają coś takiego jak samoświadomość ? Nie są oni przypadkiem zwykłymi marionetkami ? W dodatku, o co ci chodzi z tym Najwyższym i podporządkowaniem się jemu ?''- zapytałem, nawet mocniej niż zwykle nie rozumiejąc słów Nastis.
,,Oczywiście, że nieumarli mają świadomość. Przecież to takie same istoty, co my, ludzie, elfy itp. Ich nazwa została wymyślona przez tchórzliwych głupców, myślących tylko o urojonej wyższości swojej i swojej rasy. To, że są inni, nie znaczy że można odbierać im prawo do posiadania inteligencji. A co do Najwyższego, to nie jesteś jeszcze godzien dostąpić zaszczytu usłyszenia jego historii. Wiedz jednak, że jest to demon stojący ponad wszystkimi, prawdziwy Syn Jedynego Boga, niekwestionowany przywódca wszystkich demonicznych ras, Siewca Śmierci, Pan Rozpaczy, Zguba Światów...''
,,OK, OK, rozumiem, to ktoś ważny''
,,KTOŚ WAŻNY ?! NAJWYŻSZY TO NIE JEST KTOŚ WAŻNY, TO PRAKTYCZNIE BÓG WSZYSTKICH DEMONÓW !!!''-drżąc się, Nastis natychmiast uwolniła całą swą furię, przez co omal nie zostałem zabity. Co jest ? Czy czasami nie miałem być tylko duszyczką ? Jak ten starożytny Władca Demonów może coś takiego zrobić ? W każdym razie, po kolejne pół godzinie uspokajania się (Nastis), kontynuowaliśmy rozmowę na początkowy temat.
,,Czyli mówisz że widziałeś Aurę Szkieleta wśród nich ?''
,,Widziałem ? Omal nie zginąłem przez niego !''
,,Mhm, mhm, ponadto Brama została zaatakowana prze jakieś potwory ?''
,,Tak , przypominają one trochę niedźwiedzie, ale są mniejsze oraz mają większe pazury i twardszą skórę. Mają pewną inteligencję i zdolności magiczne. Są też niewrażliwe na ogień i większość moich zaklęć. Czy wiesz kto to może być ?''
,,Prawdopodobnie gumisie''
,,Gumisie ?''-spytałem, lekko zdziwiony. Skądś już znam nazwę tej rasy, ale skąd... Nagle coś sobie przypomniałem:,,Ehh ?! Ehh ?! Gumisie ?! Masz na myśli te małe, wesołe stworki z bajek ? Nie miały one być kompletnymi ciapami ? To naprawdę one ?''
,,Tak, to naprawdę gumisie. Niegdyś były spokojną rasą pszczelarzy i miłośników ciast. Jednak wraz z pojawieniem się na tym planie innych ras zaczęli być wypierani ze swych ziem. Katastrofą było dla nich przybycie ludzi, którzy traktowali zwłaszcza ich rasę za swoich niewolników. Niezwykle rozwinięta cywilizacja gumisiów została utracona, a same gumisie zmuszone do życia w lasach lub śmierci i zostania pluszakami dla ludzkich szczeniąt''
,,Ej, czekaj, czekaj, powiedziałaś że ludzie przybyli do tego planu ? To nie jest nas-ich pierwotny plan ?''-zapytałem lekko zmieszany i zaskoczony.
,,Pierwotnym światem ludzi była tzw.,,Ziemia'', skąd w wyniku eksperymentów magicznych zaczęli przenosić się w inne wymiary i zasiedlać tamtejsze światy. Podobnie sprawy się mają z takimi rasami jak elfy, czy krasnoludy. Każda z nich jest rasą przybyłą z innego planu. Pierwotnymi mieszkańcami tego świata były właśnie gumisie''
,,Ok, nadal nie wyjaśniłaś dlaczego się takie stały''
,,Ponieważ to one rozpętały Wielką Wojnę''
Słowa te odbiły się echem po całej komnacie, wprawiając mnie w głębokie osłupienie.

Stałem tam, nie mogąc ukryć zdumienia. Gdy w końcu zrozumiałem sens słów Nastis, szybko zacząłem ją obsypywać pytaniami.
,,Że co ? Wielką Wojnę wywołały gumisie ? To nie byli Władcy Demonów, którzy żądni zaspokoić swe pragnienie chaosu i anarchii najechali ten świat i wypowiedzieli posłuszeństwo Bogom ? I o co chodzi z tym przekraczaniem planów przez inne rasy ? Nie jest to możliwe tylko dla demonów ?''-zapytałem, nie mogąc ukryć zdziwienia. Przecież każdy słyszał o tym, jak rozpoczęła, przebiegała i zakończyła się Wielka Wojna. Niemal co tydzień w każdym kościele każdy ksiądz czyta fragmenty Księgi Ocalenia, opisującej dokładnie tamte wydarzenia.
,,Mhm, naprawdę nie wiem, czy zgnieść cię jak robaka za twoją bezczelną postawę, czy też wyśmiać za twoją głupotę''-tym razem widziałem nachmurzoną postawę Pani, wewnętrznie walczącą między swoim poczuciem wściekłości a rozbawienia. Tylko co ja takiego powiedziałem ? 
,,Mimo, że jesteś jeszcze tego niegodny, to jednak ze względu na swoją łaskawość powiem ci prawdę o tamtych wydarzeniach. Bądź wdzięczny, Sługo !''- powiedziała, wracając do swej zwykłej, majestatycznej aury pięknej Władczyni Demonów-,,Jak już wspomniałam, wskutek przybycia ludzi gumisie zostały zdegradowane do poziomu zwykłej zwierzyny łownej i niemal całkowicie wytępione. Pozostała jednak mała ich część, zaszyta w puszczach lub ukryta na dalekiej, mroźnej północy. Wyobrażasz to sobie ? Potomkowie najwspanialszej cywilizacji świata muszą żyć jak jakiejś dzikie zwierzęta w lasach i czekać na los ofiary polowaniu, albo umierać z zimna na lodowym pustkowiu ? Hahaha ! W porównaniu do nas wy, ludzie, jesteście prawdziwymi mistrzami zła. Wasza niegodziwość jest nawet większa niż..''
,,ok, ok, ludzie są źli. Lepiej dokończ swą historię''
,,Mhm, nie bądź zbyt zarozumiały, robaku ! W każdym razie, stan ten trwał przez kilka wieków, aż w końcu niedolę gumisiów ujrzał Najwyższy. Uznając ten plan za godne do podboju i wchłonięcia, udzielił gumisiowym druidą i szamaną wizji swego niezmierzonego majestatu. Pod jej wpływem, gumisie zebrały się i przejęły dziś nieistniejącą już wyspę Thartonoks. Wyobrażasz to sobie ? Będąca na wyginięciu rasa nieumiejących w ogóle walczyć istot, pod wpływem jednego rozkazu Najwyższego, zdobyła kontrolę nad wyspą i znajdującym się tam miastem !''
(,,Pewnie, byli pod wpływem, ale raczej jakiegoś niezłego towaru. Ten cały ,,Najwyższy'' musi być niezłym sprzedawcą lub demoniczną wersją tego kaznodzieja z rynku''Z przymrużeniem oka
,,PO ZDOBYCIU THARTONOKSU''-ups, chyba mnie usłyszała (albo raczej moje myśli)-,,gumisie zaczęły pospiesznie budować Bramę, zgodnie z poleceniem Najwyższego. Miał to być portal łączący nasze plany, znacznie większy i bardziej zaawansowany od tego, co mamy teraz. Dzięki niemu, demony mogły bez przerwy przekraczać światy, nawet te 15-metrowe Kyojiny. Niesamowite, prawda ? Był to przecież szczyt dokonań martwej już od setek lat cywilizacji. W nagrodę za to, gumisie zostały obdarowane potęgą Najwyższego i zmienione w nową formę, a najsilniejszy wśród nich otrzymał nawet zaszczyt bycia jednym z nas, Władców''
,,Jeśli tak się stało to dlaczego mnie zaatakowały ? Czy nie powinni być naszymi sojusznikami ? Czyżby nas zdradzili ? Czy może nie byli zadowoleni ze swego ,,szczęścia'' ?''
,,Nigdy żaden prawdziwy demon nie zdradzi innego demona ! A to co widziałeś to nie był dar Najwyższego, ale klątwa zesłana przez tych durnych ,,Bogów''. Po otwarciu Bramy Thartonoksu, nasze niezliczone hordy ruszyły na podbój świata. Raz za razem, każde królestwo i każda przeciwstawiająca nam się rasa były miażdżone i podbijane. Nikt nie mógł tego powstrzymać ! W niecałą dekadę 1/3 wszystkich ziem była pod naszą kontrolą ! Dzięki mnie i 11 innym Władcą mogliśmy bez przeszkód zbierać kolejne dusze, cały czas rosnąc i rosnąc w siłę. Nawet ci głupi ,,Bogowie'' nie mogli nic zrobić, jak tylko przyglądać się naszym działanią. Wtedy jednak pojawili się tzw.,,bohaterowie'', ludzie przyzwani z innych miejsc i czasów. Pod ich naciskiem, stopniowo musieliśmy spowolnić nasze działania, aż w końcu świat został podzielony na dwie połowy. Stan ten trwał przez niemal sto lat, aż doszło do decydującej bitwy o Thartonoks''
,,Chodzi ci o Bitwę Zmierzchu ?''
,,Tak, tak ją nazwała druga strona, ale dla nas jest ona bitwą o Thartonoks, starciem w którym utraciliśmy nasze główne połączenie z ojczystą Otchłanią i większość sił, włączając w to aż 8 Władców, którzy zostali wygnani z tego wymiaru !''
,,Widzę, że przegraliście z kredesem''
,,Być może, ale wy też nie obeszliście się bez strat. Przeszło połowa bogów i bohaterów zginęła, a reszta była trwale osłabiona. Jednak wy nie mieliście ograniczeń w dalszym przyzywaniu bohaterów, a my nie mogliśmy odtworzyć Bramy wielkości tej z Thartonoksu. Stopniowo, ludzi i inne rasy zyskiwały przewagę. Ostatecznie, ja i 2 innych Władców zostaliśmy zapieczętowani w przejściu między światami, a Najwyższy zadecydował o tymczasowym zaprzestaniu podboju''
,,Czyli skopano was, a potem porzucono ? To wszystko interesujące, jednak nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie''
,,Wcale nas nie porzucono ! Kontynuowanie tego byłoby po prostu stratą sił i środków. Jak myślisz, to jedyny świat, w którym walczymy ?! A Władców Demonów jest tylko 12 ?! Proszę cię, ja sama brałam udział już w zniszczeniu 2 planów. Jednak masz rację, odbiegłam od naszego tematu. W czasie wojny gumisie zasłynęły w swych nowych formach jako dzielni i waleczni wojownicy...''
(,,Chyba raczej jako bezlitośni i fanatyczni''Z przymrużeniem oka
,,..którzy swą postawą motywowali inne demony i wywoływali strach w szeregach wroga. Po tym jak przegraliśmy bitwę o Thartonoks, gdy ludzkość zyskała przewagę, stali się przedmiotem zainteresowań ich przywódców religijnych. Nie mogli bowiem znieść tego, że ktoś ,,zmienił'' istoty tego świata, gdyż uważali że tylko ,,Bogowie'' mają do tego prawo. Z powodu ich nacisków, gumisie znów stały się celem polowań, ale tym razem zaczęto też na nie przeprowadzać eksperymenty ,,oczyszczające''. Bestie, które widziałeś są właśnie wynikiem tych działań''
,,Dobra, rozumiem. Teraz możesz mi powiedzieć, jakie to coś ma słabości''
,,Ehhh, widać że robię się z wieku na wiek coraz bardziej pobłażliwa i łaskawa....''
Po tym Nastis przez kolejne kilka godzin tłumaczyła mi słabości obecnych gumisiów, a także szkieletów i paru innych potworów, które mógłbym się spodziewać spotkać. Wyjaśniła mi też mniej więcej plan miasta, położenie strategicznych miejsc, ewentualnych magazynów broni i innych ważnych budynków. Po tym wszystkim głowa bolała mnie jak po lekcjach z pisania i czytania, ale było warto. A teraz czas, aby powrócić do rzeczywistości i zobaczyć swoje nowe ciała. Mam nadzieję, że to będzie coś podobnego do człowieka....
*********************
W pewnej jaskini działa się niezwykła rzecz. ,,Coś'' leżało na podłodze, owinięte jakby w szatę z ciemności i cały czas zmieniając swój kształt. Obok tego ,,czegoś'' było 5 niższych demonów, impów, którzy przyglądali się całemu zjawisko z niekrytą ciekawością, ale też i przerażeniem. 2 mniejsze stwory chciały jakby nawet spróbować zabić to ,,coś'', jednak imp z łukiem ruchem ręki kazał im się zatrzymać, a drugi z wielkim toporem przekonał ich do tego. W końcu, po prawie całym dniu tego dziwnego zachowania ,,coś'' przestało się poruszać, a szata ciemności jakby rozproszyła się. Oczom demonów ukazał się ich przywódca, ale inny niż poprzednio.
Miał teraz ok.1,5 m wzrostu, a jego szare ciało było znacznie lepiej umięśnione. Posiadał dwie ręce zakończone ostrymi, czarnymi pazurami i tyle samo nóg. Głowa przypominała jaszczurki, albo jakiegoś innego gada, a z paszczy wystawały białe kły. Na dodatek z tyły wystawał mu giętki, długi na pół metra i najeżony kolcami ogon. Nie przypominał dawnego siebie i miał wokół siebie całkowicie inną aurę, jednak te impy wiedziały. To był ich przywódca, ich lider.
Gdy tak rozmyślały, cztery oczy demona otworzyły się, niczym przebudzone z głębokiego snu. Były one całkowicie czerwone i podobne do kryształów. Potwór podniósł się z podłogi, stanął wyprostowany, rozwijając swoje nieco większe, ale wciąż drobne skrzydła i przypominający bicz ogon. Następnie rozejrzał się po otoczeniu, a jego wzrok utkwił na impach. Te, przestraszone jego piorunującego wzroku, czym prędzej uklękły na ziemie, cały czas drżąc ze strachu. Demon uśmiechnął się tylko na to, po czym odpowiedział niskim, ale przerażającym głosem:
,,Jestem Depulsoris-,,Czarna Błyskawica tańcząca na kościach swych ofiar''
The End 

4

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, Mortsume napisał:

Spodziewałem się czegoś bardziej gadziego 

czyli ?

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Asasyn napisał:

czyli ?

Z tego co zrozumiałem tylko jego łeb przybrał gadzi kształt,reszta natomiast morze trochę urosła ale poza tym się nie zmieniła.

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, Mortsume napisał:

Z tego co zrozumiałem tylko jego łeb przybrał gadzi kształt,reszta natomiast morze trochę urosła ale poza tym się nie zmieniła.

Łeb i pazury, a budowa ciała jest bardziej umięśniona i większa. Co do reszty, to mój błąd, zapomniałem dodać ogon. Zaraz to naprawię 

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Asasyn napisał:

Łeb i pazury, a budowa ciała jest bardziej umięśniona i większa. Co do reszty, to mój błąd, zapomniałem dodać ogon. Zaraz to naprawię 

Cieszę się że pomogłem 

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, Mortsume napisał:

Cieszę się że pomogłem 

gotowe. Może być ? 

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Asasyn napisał:

gotowe. Może być ? 

Teraz bliżej mu do jaszczura

0

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki. Tak się właśnie zastanawiałem kiedy dodasz ten brakujący fragment pierwszego tomu. Nareszcie mogę zacząć czytać dalszą część jego przygód!

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Asasyn napisał:

gotowe. Może być ? 

Tak swoją drogą, zamierzasz dodać to na novelki?

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Mefisto napisał:

Tak swoją drogą, zamierzasz dodać to na novelki?

nie umiem tego 

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Asasyn napisał:

nie umiem tego 

Czyli nie masz dostępu do panelu na novelkach? Skoro przejołeś projekt za zgodą majina, to czemu nie npapiszesz by przyznali ci dostęp?

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Mefisto napisał:

Czyli nie masz dostępu do panelu na novelkach? Skoro przejołeś projekt za zgodą majina, to czemu nie npapiszesz by przyznali ci dostęp?

Majin do nich pisał w tej sprawie, ja też, ale jak było tak jest.....

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Asasyn napisał:

Majin do nich pisał w tej sprawie, ja też, ale jak było tak jest.....

Koniacz znowu się leni.

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, Kiler napisał:

Kiedy następny rozdział?

może dzisiaj spróbuje, choć ze względu na święta mam baaaardzo mało czasu....

0

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozumiem i mam nadzieje że się uda!:088:Dasz sobie rade!

12 minut temu, Asasyn napisał:

może dzisiaj spróbuje, choć ze względu na święta mam baaaardzo mało czasu....

Edited by Kiler
0

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dajesz, dajesz, nie przestajesz!

4 godziny temu, Asasyn napisał:

może dzisiaj spróbuje, choć ze względu na święta mam baaaardzo mało czasu....

 

0

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że wrzucanie po jednym tomie byłoby najlepszą opcją.

0

Share this post


Link to post
Share on other sites

To chyba nie robi różnicy :P Ale pierwszy tez by sie przydał by nie szukać po internetach :P

0

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy można spodziewać się następnego rozdziału?

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Voxy napisał:

Kiedy można spodziewać się następnego rozdziału?

w sensie 13 ? myślę, że dopiero w piątek, bo w tygodniu mam za dużo na głowie, aby móc spokojnie pisać 

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Asasyn napisał:

w sensie 13 ? myślę, że dopiero w piątek, bo w tygodniu mam za dużo na głowie, aby móc spokojnie pisać 

Nie rób mi tego:cies2:

0

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
You are commenting as a guest. If you have an account, please sign in.
Reply to this topic...

×   You have pasted content with formatting.   Remove formatting

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

Sign in to follow this  
Followers 0

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.