• Announcements

    • Shinzuke
    • Shinzuke

      Bliźniacze Smoki - Informacja   01/29/2017

      Witam, jak widzicie zacząłem znów pisać rozdziały. Jeżeli chęci i wyobraźnia dalej będą takie jakie są, to na pewno w najbliższych dniach będziecie mieli co czytać jeżeli chodzi o Bliźniacze Smoki.    Dziś dodałem Rozdział 144: Chwila prawdy – Moc Boga Zła cz2   Co do Tsuny, to nie wiem, podobno coś napisał, ale kiedy doda musicie już pytać się go.    Rozdział 145 kiedy będzie? Hmm, szczerze to mam praktycznie napisany cały rozdział już. Ale kiedy go dodam to się jeszcze zobaczy, zależy od aktywności, czy się będzie opłacać :-) 

Asasyn

Depulsoris
  • Content count

    164
  • Points

    6,895 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

332

1 Follower

About Asasyn

  • Rank
    Doświadczony Wojownik
  1. 3.4

    postaram się A, i jeszcze jedno pytanie: kto mi edytował temat bez zgody ?!
  2. 3.4

    piszę się ,,harem'', a co do liczby....no cóż, to będzie około 500 (nie licząc tych ,,jednorazowego'' użytku, zmarłych i nie podporządkowanych jego woli)
  3. 3.4

    Sory za czas, ale miałem dużo na głowie w tym tygodniu PS. Od dzisiaj dołączam do rozdziałów ankiety dotyczące planowanej przeze mnie nowej nowelki. Proszę o głosowanie i opinię w komentarzach Dojście do wejścia zajęło mi trochę czasu. Gdy w końcu dotarłem na miejsce, zobaczyłem scenę pogromu. Guzjel i Mitoks, dwóch dowódców których wyznaczyłem do strzeżenia wyjścia, leżało poobijanych na ziemi. Wraz z nimi leżeli ich podwładni, natomiast z boku stała grupka osób ubranych w czarne szaty. Ich aura od razu dawała do zrozumienia, że nie byli ludźmi ani też innego rodzaju wrogiem, lecz kimś w rodzaju przyjaciół. Jednak wtedy niespodziewanie jeden z nich wystrzelił prosto na mnie, unosząc do góry swój krótki miecz ku mnie. Nie rozumiejąc do końca sytuacji, odruchowo odskoczyłem do tyłu. Uniknąłem tak wrogiego ostrza, ale najwyraźniej to przewidział. Zanim skończył zamach, z drugiej ręki wystrzelił czar. Było to….[Cięcie Błyskawicy] ! Śmiejąc się wewnętrznie z mojego przeciwnika, zatrzymałem wycofywanie się, gotowym na przyjęcie nieszkodliwego ataku. Wtedy jednak zaklęcie Strefy Błyskawicy znikło, a w jego miejsce rękę oplotła kula przezroczystego światła. Hę ?! Strefa Światłości ?! Cholera jasna ! Czym prędzej sam użyłem magii, aktywując swoją Strefę Ciemności. Natychmiast całe me ciało oplotła mroczna zbroja ciemności. Jednocześnie nie dając mu kolejnej szansy, przeszedłem do kontrofensywy. W moich rękach znajdował się [Przebijacz Czaszek]. Była to magiczny oszczep, który znalazłem w skarbcu Gown’zura. Ciąłem nim przeciwnika, ale ten świetnie to wykorzystał. Uchylił się w bok, po czym wykorzystując siłę włóczni na swoją korzyść ominął mnie i gotował się do ciosu od tyłu. Sesese, naiwny ! Nagle, niespodziewanie z mojego cienia wyłoniła się czworonożna bestia. Był to [Wilk z Cienia], zaklęcie Strefy Ciemności. W związku z możliwością zamachu na moje życie musiałem zabezpieczyć swoje plecy, dlatego z pomocą Pani Nastis udało mi się opanować ten czar do perfekcji, co pozwoliło na ,,trzymanie’’ go w moim cieniu. Oczywiście, pochłaniało to trochę many, jednak było lepsze od broni zdrajcy w piersi. Wilk zaskoczył przeciwnika, co dało mi czas na reakcje. Czym szybciej okręciłem się do tyłu, a następnie po raz kolejny zaatakowałem swoim [Przebijaczem Czaszek]. Przeciwnik zdołał w tym czasie pokonać wilka, jednak nie miał już szans zablokować mojego ataku. Z włócznią wymierzoną wprost w jego oko gotowałem się do zadania ostatecznego ciosu. Już moje ostrze wchodzi w jego głowę, a moje konto zasila pokaźna suma duszyczek. …A przynajmniej tak myślałem. Nie wiadomo kiedy, ani skąd między mną a nim pojawiła się piękna kobieta. Jej ciało posiadało hojnie rozwinięte kształty, a jej długie, czerwone włosy świetnie komponowały się z dużymi, błękitnymi oczami. Jakby tego było mało, należała do rasy Wysokich Elfów (Aenelthen), którą powszechnie uważa się za najpiękniejszą rasę świata. Słowem, była niczym żywe uosobienie bogini. Jednak to, że nie mogłem odczytać jej statystyk i czułem pokrewieństwo z nią, dawały mi pewność-ta osoba na pewno nie jest związana z bogami ! ,,Zgadłeś. Zwą mnie Selene Arb i należę do klanu demonów Vuarenroto. Miło mi cię poznać’’ Ech ?! Co ona nagle z tą lodowatą kwestią ? I czemu nazwała się Selena ? Przecież to imię…. ,,Ech ?! Selena Arb ?! W sensie ta Selena Arb ?! Przełożona gildii poszukiwaczy przygód i najpiękniejsza kobieta w królestwie ?!’’ ,,Tak, miło cię poznać i tak dalej. Jeśli już przestałeś się dziwić, to może przejdziemy do rzeczy, co ? Dużo wysiłku kosztowało mnie zorganizowanie tego spotkania i chciałabym mieć to już za sobą’’ Łoł ! I to ma być Selena Arb, ,,Łagodna Róża’’ ?! To raczej ,,Lodowata Róża’’ ! I pomyśleć, że w całym kraju istnieją grupy jej wielbicieli(wyznawców) ! ,,Jesteś niegrzeczny, wiesz ?’’{Selene} Jak wypowiedziała kolejne zdanie, zimny kubeł wody wylał mi się na głowę. Przecież jakby nie patrząc, coś tu nie gra. Mistrzyni awanturników, numer jeden piękność i jedna z najwpływowszych osób w królestwie w takim miejscu ? Ponadto, deklaruję się jako członkini klanu demonów ! Co to, do licha ciężkiego, ma znaczyć ?! ,,Nie musisz się martwić, zaraz ci wszystko wyjaśnię. Jednak mógłbyś najpierw wziąć nas do swych komnat ? Ta rozmowa nie powinna być powszechnie znana, mimo wszystko’’-tu Selena wskazała głową na powoli gromadzący się tłum demonów, ale też echinopsów, orki i koboldy. ,,Oczywiście, chodźcie !’’ ,,Dziękuję’’-Selena opowiedziała mi promiennym uśmiechem, a następnie skierowała swój wzrok na jej towarzyszy-,,Zostańcie tutaj i czekajcie na mnie. A, i Lan’’-tu zawołała na mojego niedawnego przeciwnika, którym okazała się mała dziewczynki nekoman-,,W czasie mojej nieobecności przemyśl swoją walkę i wywnioskuj swoje błędy. Jak wrócę, oczekuję dokładnej analizy, zrozumiano ?’’ ,,Tak jest, Mistrzyni Selene !’’{Lan} ,,Eh, to takie dobre i niewinne dziecko….A przynajmniej nim była, kekeke….’’-powiedziała mi na osobności Selene, po czym skierowała się w głąb miasta. Ja zaś stałem lekko oniemiały, nie mogąc zrozumieć jak niemający nawet półtora metra bachor mógł przytrzeć mnie do muru, Po pewnym czasie jednak przestałem się tym zastanawiać i czym prędzej ruszyłem za moi gościem. ,,No więc, możesz mi wyjaśnić po co ktoś taki jak ty chciał się ze mną spotkać i pogadać ? I jaki masz związek z Armią Demonów ?’’ Gdy tylko zaprowadziłem Selene do Sali tronowej, od razu przeszedłem do pytań. W końcu jakby nie patrzeć, wydaję się podejrzane, że de facto szefowa wszystkich poszukiwaczy przygód w królestwie nie tylko rozmawia z demonem, ale też przyznaję się do członkostwa w jego społeczności. ,,Wiem, jak niedorzecznie to brzmi, ale mówię prawdę’’{Selene} ,,Niby czemu miałbym ci zaufać ? Pani Nastis ani Quak nigdy mi nie mówili o jakiś demonicznym klanie Vuarenroto ’’ ,,Ech ? Nie jesteś tym szczeniakiem, którego zostawiliśmy na straży tutejszej Bramy ?’’ ,,Nim był Quak, ale zmarł. Teraz to ja tu rządze i ponawiam pytanie: czemu miałbym ci zaufać ?’’ ,,Kekeke ! Zaufać ?! Mi ?! Widać, że jesteś jeszcze młokosem, który dopiero wyrwał się z Otchłani ! Pamiętaj, może i obaj służymy Armii Demonów, ale jesteśmy demonami ! Jeśli Hrabia uzna to za słuszne, bezzwłocznie i z przyjemnością osobiście cię zabiję, nawet jeśli musiałabym później tłumaczyć się Shinigami’’ ,,Chwila, chwila ! Jesteś od tego Hrabiego ? Numer jeden wśród sług Pani Nastis ?’’ ,,Huh, widzę że nawet w tym odludziu chwalebne imię wielkiego pana Eginhardtha’’ ,,Ok, ok, skoro już potwierdziliśmy twoją tożsamość, to możesz podać powód twojej wizyty ?’’ Na te słowa Arb wyjęła nie wiadomo skąd kilka papierów, które mi wręczyła. ,,Proszę, to prezent od mojego władcy i mnie’’ Spojrzałem na te dokumenty i momentalnie zostałem zamurowany. Były to dokładne mapy Realii i okolic, z zaznaczonymi miejscami zamieszkania i opisami dotyczących obrony, liczby i przynależności rasowej mieszkańców. Dodatkowo, było też kilka charakterystyk najbardziej wpływowych i niebezpiecznych osób w regionie Loulan. Te informacje wartę były fortunę, jeśli nie więcej ! ,,J-Jak…Skąd wy….’’ ,,Nie zapominaj, że mimo wszystko Vuarenroto są na tym kontynencie od ponad wieku, a ja sama zajmuję dość niezła pozycję w tym kraju. Aaa, jest też coś jeszcze !’’{Selene} ,,Co niby takiego ?’’ Zamiast od razu mi odpowiedzieć, elfka podała mi zapieczętowaną kopertę z magicznym godłem orła trzymającego w swych szponach sztylet i książkę. ,,To list napisany własnoręcznie przez pana Eginhardtha. Zawierała kilka cennych porad i wskazówek. Ze względu na ważność tych informacji, użyto tu pieczęci magii. Dzięki nim będziesz mógł z łatwością przyspieszyć rozwój swoich sił !''
  4. 3.4

    Sory za czas, ale miałem dużo na głowie. PS. Od dzisiaj dołączam do rozdziałów ankiety dotyczące planowanej przeze mnie nowej nowelki. Dojście do wejścia zajęło mi trochę czasu. Gdy w końcu dotarłem na miejsce, zobaczyłem scenę pogromu. Guzjel i Mitoks, dwóch dowódców których wyznaczyłem do strzeżenia wyjścia, leżało poobijanych na ziemi. Wraz z nimi leżeli ich podwładni, natomiast z boku stała grupka osób ubranych w czarne szaty. Ich aura od razu dawała do zrozumienia, że nie byli ludźmi ani też innego rodzaju wrogiem, lecz kimś w rodzaju przyjaciół. Jednak wtedy niespodziewanie jeden z nich wystrzelił prosto na mnie, unosząc do góry swój krótki miecz ku mnie. Nie rozumiejąc do końca sytuacji, odruchowo odskoczyłem do tyłu. Uniknąłem tak wrogiego ostrza, ale najwyraźniej to przewidział. Zanim skończył zamach, z drugiej ręki wystrzelił czar. Było to….[Cięcie Błyskawicy] ! Śmiejąc się wewnętrznie z mojego przeciwnika, zatrzymałem wycofywanie się, gotowym na przyjęcie nieszkodliwego ataku. Wtedy jednak zaklęcie Strefy Błyskawicy znikło, a w jego miejsce rękę oplotła kula przezroczystego światła. Hę ?! Strefa Światłości ?! Cholera jasna ! Czym prędzej sam użyłem magii, aktywując swoją Strefę Ciemności. Natychmiast całe me ciało oplotła mroczna zbroja ciemności. Jednocześnie nie dając mu kolejnej szansy, przeszedłem do kontrofensywy. W moich rękach znajdował się [Przebijacz Czaszek]. Była to magiczny oszczep, który znalazłem w skarbcu Gown’zura. Ciąłem nim przeciwnika, ale ten świetnie to wykorzystał. Uchylił się w bok, po czym wykorzystując siłę włóczni na swoją korzyść ominął mnie i gotował się do ciosu od tyłu. Sesese, naiwny ! Nagle, niespodziewanie z mojego cienia wyłoniła się czworonożna bestia. Był to [Wilk z Cienia], zaklęcie Strefy Ciemności. W związku z możliwością zamachu na moje życie musiałem zabezpieczyć swoje plecy, dlatego z pomocą Pani Nastis udało mi się opanować ten czar do perfekcji, co pozwoliło na ,,trzymanie’’ go w moim cieniu. Oczywiście, pochłaniało to trochę many, jednak było lepsze od broni zdrajcy w piersi. Wilk zaskoczył przeciwnika, co dało mi czas na reakcje. Czym szybciej okręciłem się do tyłu, a następnie po raz kolejny zaatakowałem swoim [Przebijaczem Czaszek]. Przeciwnik zdołał w tym czasie pokonać wilka, jednak nie miał już szans zablokować mojego ataku. Z włócznią wymierzoną wprost w jego oko gotowałem się do zadania ostatecznego ciosu. Już moje ostrze wchodzi w jego głowę, a moje konto zasila pokaźna suma duszyczek. …A przynajmniej tak myślałem. Nie wiadomo kiedy, ani skąd między mną a nim pojawiła się piękna kobieta. Jej ciało posiadało hojnie rozwinięte kształty, a jej długie, czerwone włosy świetnie komponowały się z dużymi, błękitnymi oczami. Jakby tego było mało, należała do rasy Wysokich Elfów (Aenelthen), którą powszechnie uważa się za najpiękniejszą rasę świata. Słowem, była niczym żywe uosobienie bogini. Jednak to, że nie mogłem odczytać jej statystyk i czułem pokrewieństwo z nią, dawały mi pewność-ta osoba na pewno nie jest związana z bogami ! ,,Zgadłeś. Zwą mnie Selene Arb i należę do klanu demonów Vuarenroto. Miło mi cię poznać’’ Ech ?! Co ona nagle z tą lodowatą kwestią ? I czemu nazwała się Selena ? Przecież to imię…. ,,Ech ?! Selena Arb ?! W sensie ta Selena Arb ?! Przełożona gildii poszukiwaczy przygód i najpiękniejsza kobieta w królestwie ?!’’ ,,Tak, miło cię poznać i tak dalej. Jeśli już przestałeś się dziwić, to może przejdziemy do rzeczy, co ? Dużo wysiłku kosztowało mnie zorganizowanie tego spotkania i chciałabym mieć to już za sobą’’ Łoł ! I to ma być Selena Arb, ,,Łagodna Róża’’ ?! To raczej ,,Lodowata Róża’’ ! I pomyśleć, że w całym kraju istnieją grupy jej wielbicieli(wyznawców) ! ,,Jesteś niegrzeczny, wiesz ?’’{Selene} Jak wypowiedziała kolejne zdanie, zimny kubeł wody wylał mi się na głowę. Przecież jakby nie patrząc, coś tu nie gra. Mistrzyni awanturników, numer jeden piękność i jedna z najwpływowszych osób w królestwie w takim miejscu ? Ponadto, deklaruję się jako członkini klanu demonów ! Co to, do licha ciężkiego, ma znaczyć ?! ,,Nie musisz się martwić, zaraz ci wszystko wyjaśnię. Jednak mógłbyś najpierw wziąć nas do swych komnat ? Ta rozmowa nie powinna być powszechnie znana, mimo wszystko’’-tu Selena wskazała głową na powoli gromadzący się tłum demonów, ale też echinopsów, orki i koboldy. ,,Oczywiście, chodźcie !’’ ,,Dziękuję’’-Selena opowiedziała mi promiennym uśmiechem, a następnie skierowała swój wzrok na jej towarzyszy-,,Zostańcie tutaj i czekajcie na mnie. A, i Lan’’-tu zawołała na mojego niedawnego przeciwnika, którym okazała się mała dziewczynka-czarna kocioczłeczka {autor: jeśli ktoś ma jakoś lepszą nazwę, śmiało !}-,,W czasie mojej nieobecności przemyśl swoją walkę i wywnioskuj swoje błędy. Jak wrócę, oczekuję dokładnej analizy, zrozumiano ?’’ ,,Tak jest, Mistrzyni Selene !’’{Lan} ,,Eh, to takie dobre i niewinne dziecko….A przynajmniej nim była, kekeke….’’-powiedziała mi na osobności Selene, po czym skierowała się w głąb miasta. Ja zaś stałem lekko oniemiały, nie mogąc zrozumieć jak niemający nawet półtora metra bachor mógł przytrzeć mnie do muru, Po pewnym czasie jednak przestałem się tym zastanawiać i czym prędzej ruszyłem za moi gościem. ,,No więc, możesz mi wyjaśnić po co ktoś taki jak ty chciał się ze mną spotkać i pogadać ? I jaki masz związek z Armią Demonów ?’’ Gdy tylko zaprowadziłem Selene do Sali tronowej, od razu przeszedłem do pytań. W końcu jakby nie patrzeć, wydaję się podejrzane, że de facto szefowa wszystkich poszukiwaczy przygód w królestwie nie tylko rozmawia z demonem, ale też przyznaję się do członkostwa w jego społeczności. ,,Wiem, jak niedorzecznie to brzmi, ale mówię prawdę’’{Selene} ,,Niby czemu miałbym ci zaufać ? Pani Nastis ani Quak nigdy mi nie mówili o jakiś demonicznym klanie Vuarenroto ’’ ,,Ech ? Nie jesteś tym szczeniakiem, którego zostawiliśmy na straży tutejszej Bramy ?’’ ,,Nim był Quak, ale zmarł. Teraz to ja tu rządze i ponawiam pytanie: czemu miałbym ci zaufać ?’’ ,,Kekeke ! Zaufać ?! Mi ?! Widać, że jesteś jeszcze młokosem, który dopiero wyrwał się z Otchłani ! Pamiętaj, może i obaj służymy Armii Demonów, ale jesteśmy demonami ! Jeśli Hrabia uzna to za słuszne, bezzwłocznie i z przyjemnością osobiście cię zabiję, nawet jeśli musiałabym później tłumaczyć się Shinigami’’ ,,Chwila, chwila ! Jesteś od tego Hrabiego ? Numer jeden wśród sług Pani Nastis ?’’ ,,Huh, widzę że nawet w tym odludziu chwalebne imię wielkiego pana Eginhardtha’’ ,,Ok, ok, skoro już potwierdziliśmy twoją tożsamość, to możesz podać powód twojej wizyty ?’’ Na te słowa Arb wyjęła nie wiadomo skąd kilka papierów, które mi wręczyła. ,,Proszę, to prezent od mojego władcy i mnie’’ Spojrzałem na te dokumenty i momentalnie zostałem zamurowany. Były to dokładne mapy Realii i okolic, z zaznaczonymi miejscami zamieszkania i opisami dotyczących obrony, liczby i przynależności rasowej mieszkańców. Dodatkowo, było też kilka charakterystyk najbardziej wpływowych i niebezpiecznych osób w regionie Loulan. Te informacje wartę były fortunę, jeśli nie więcej ! ,,J-Jak…Skąd wy….’’ ,,Nie zapominaj, że mimo wszystko Vuarenroto są na tym kontynencie od ponad wieku, a ja sama zajmuję dość niezła pozycję w tym kraju. Aaa, jest też coś jeszcze !’’{Selene} ,,Co niby takiego ?’’ Zamiast od razu mi odpowiedzieć, elfka podała mi zapieczętowaną kopertę z magicznym godłem orła trzymającego w swych szponach sztylet i książkę. ,,To list napisany własnoręcznie przez pana Eginhardtha. Zawierała kilka cennych porad i wskazówek. Ze względu na ważność tych informacji, użyto tu pieczęci magii’’
  5. 3.3

    numery na mapie oznaczają potęgę danego państwa na kontynencie
  6. jako pierwsza (i przez długi czas jedyna) doceniła moją ciężką pracę przy tej mapie
  7. nie chciałaś ? Jak coś, mogę zmienić
  8. w lesie nie, ale w pustkowiu już tak
  9. 3.3

    pisałem już wcześniej o tym. Czy nikt już nie czyta uważnie tej nowelki ?!
  10. 3.3

    w sensie że co ?
  11. 3.3

    Uwaga ! Poniżej macie rozdział, który można by zaliczyć jako specjalny/dodatkowy. W każdym razie jest on ważny dla dalszej fabuły nowelki. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Miłego czytania ,,Cholera ! Że też Milady Nastis zleciła mi taką misję w tej chwili ! Argh, po co wtedy pomagałem temu Depulsorisowi !’’ Te ciche, niemal nie słyszalne słowa wymawiane były w ciemnym pomieszczeniu. Co ciekawe, wypowiadał je nie kto inny, jak hrabia Eginhardth von Wallenrod. Był to 17-letni młodzieniec, mierzący 1,8 metra wzrostu oraz mający białe włosy i czerwone oczy, które wraz z gładką, białą skórą dodawały mu niezwykłego uroku i zyskiwały przychylność wśród płci przeciwnej. Jakby tego było mało, był geniuszem magii oraz dziedzicem rodu von Wallenrodów, najbogatszego i najwpływowszego rodu szlacheckiego Unii Świętej. A teraz ten mężczyzna, od 11 roku życia nazywany ,,Zbawicielem’’, zwyczajnie wymawiał imię jednego z 12 legendarnych Lordów Demonów ?! Cóż to miało znaczyć ? ,,Panie, musisz się uspokoić’’ Zgodnie z radą jednej z otaczających go pokojówek Eginhardth powoli zaczął się uspokajać. Jednocześnie zaczął się zastanawiać nad swoją gwałtownością. Mimo że miał już prawie 200 lat, nadal dawał się ponosić emocją. Momentalnie ogarnął go lekki uśmiech, po czym skierował swój wzrok do otaczających go postaci. Poza kilkoma pokojówkami byli to całkowicie pokryci czarnym pancerzem rycerze, wyglądający na doradców różnych dziedzin, a także osoby wyglądające niczym duchy {autor: to magia działająca jak np. hologram}. Łącznie ponad 30 osób. Eginhardth przemówił do nich wszystkich ,,Jak tam nasze interesy ? Co z konklawe ?’’-na pytanie to wystąpił miło wyglądający staruszek, promieniujący wręcz aurą pobożności ,,Obecnie mamy impas. Frakcje kardynałów nie mogą dość do porozumienia, a szlachta zgodnie z naszymi przewidywaniami woli czekać na zwycięzcę’’ ,,Dobrze ! Im dłużej to trwa, tym lepiej dla nas’’ ,,Jednak z moich kontaktów wynika, że jeśli to nadal potrwa, to arcybiskup Jules de Richelieu zamierza wrócić z Belgarumii’’ ,,Co ? Ten stary piernik zamierza porzucić swoją marionetkę ?’’ ,,Nie’’-na pytanie to odpowiedział jeden z ,,duchów’’, wyglądający jak kobieta-,,Według naszych źródeł chce wziąć ze sobą belgarumską rodzinę królewską’’ ,,O ! Rozumiem, zamierza z jednej strony podkreślić potęgę Unii w oczach Belgarumczyków, a z drugiej pokazać kardynałom swoje zwierzątko ? Kekeke, jak można było po nim oczekiwać, zawsze patrzy na jak największy zysk. Czy znamy dokładnie jego cele ? Czego konkretnie chce ?’’ ,,Podobno zamierza ubiegać się o nowych ludzi i środki dla swojej misji poprzez zdobycie szaty kardynalskiej. Może też spróbować kandydować na papieża, w końcu ma poparcie kilku ważniejszych duchownych i arystokratów’’{kobieta-duch} ,,Phi ! Chorobliwie ambitny jak zawsze. Sprawdźcie, czy wiedzą o tym sąsiedzi Belgarumii, zwłaszcza Rzeczpospolita i Imperium. Jeśli nie, przekażcie im informacje i podburzcie ich’’ ,,Tak jest !’’ ,,A teraz inne sprawy…’’ I tak kontynuowano to tajemne spotkanie, za które każdy z tu obecnych zostałby uznany za heretyka i zabity przez Inkwizycje. Po zakończeniu konferencji Eginhardth ruszył ku schodom. Za nim podążyły cztery pokojówki, a reszta osób zaczęła się rozchodzić w różnych kierunkach lub też po prostu znikać. Gdy Eginhardth dotarł na górę, pociągnął dźwignię, a po otwarciu drzwi wszedł do środka. Gdy tam wszedł, zobaczył swoją luksusową sypialnię z ogromnym łóżkiem i tarasem, z którego roztaczał się majestatyczny widok na Konstantije, trzecie największe i najbogatsze miasto Seftu. Na jego miasto. Eginhardth momentalnie westchnął. Przez 150, nie, raczej przez całe swe ,,drugie’’ życie służył Armii Demonów, udając zwykłego arystokratę i poszerzając swe wpływy. W trakcie tego procesu zbudował potęgę ,,swego’’ rodu von Wallenrodów, podszywał się pod kolejne generacje przywódców rodziny i niszczył (lub sprowadzając na swoją stronę) stojących mu na drodze wrogów, aż w końcu osiągnął szczyt. Z ukrycia rządził całą Unią, a jego wpływy sięgały aż trzech kontynentów. Mając rangę ,,kasen’’ posiadał klan liczący 2498 demonów (z których każdy miał swoja grupę podwładnych) i praktycznie zastępował Nastis na tym świecie. Jednak wraz z upływem kolejnych lat coraz bardziej zaczynał wątpić w demony, a zwłaszcza swoją przełożoną. Miał już dość ludzkiego życia i chciał wreszcie żyć życiem prawdziwego demona. Niestety, nie mógł. Dlatego też tak mocno zazdrościł innym demonom i nie rozumiał poleceń Milady. ,,Panie, czas na śniadanie. Markiza i jej rodzeństwo pewnie już czekają’’ Głos pokojówki wyrwał go z zadumy. Eginhardth znowu westchnął. No tak, przecież od kilku dni ,,gościł’’ u siebie markizę Surou de Medici, najpiękniejszą i najbogatszą kobietę w Unii Świętej. De Medici od prawie ćwierć wieku byli bankierami papieża (a przez to całego państwa), dzięki czemu ten mieszczański do niedawna ród zyskał szlachectwo, wpływy i bogactwo. Jednak teraz ich sytuacja była niepewna, gdyż większość ich rodu (w tym twórcę ich potęgi i jego głównego dziedzica) zmarła na zarazę sześć lat temu. Z głównej gałęzi rodu pozostała właśnie Surou oraz dwoje jej rodzeństwa: młodsza siostra Sumei i młodszy brat (-głupek) Albizi. Wielu przewidywało wtedy upadek ,,nowobogackich’’, jednak wtedy właśnie do gry weszła Surou. Wykorzystując swoje atrybuty: ponadprzeciętną inteligencję, rozległe znajomości, naturalny talent do zarządzania, a przede wszystkim swe niebywałe piękno, zdołała nie tylko utrzymać przy sobie potęgę de Medici’ów, ale też nawet ją wzmocnić. I to tylko w niecałe sześć lat ! Gdy Eginhardth słuchał opowieści o jej poczynaniach, momentalnie jej zapragnął. Piękna, inteligentna i wpływowa kobieta idealnie nadawała się na jego służącą. Na dodatek zamieniając ją w demonicę dokończył by zemstę na jej rodzie {autor: jeśli ktoś jeszcze się nie domyślił, to von Wallenrodowie kontrolowali wcześniej skarbiec papieski i to oni doprowadzili niemal do wymarcia de Medici}. Zresztą, to nie było wcale takie trudne, gdyż Surou sama pchała się w jego sidła. Po ustabilizowaniu sytuacji swego rodu, ta przebiegła kobieta zaczęła szukać sojuszników wśród szlachty. A w tym środowisku zawiera się najtrwalsze sojusze poprzez małżeństwo. I kto jest najlepszym kandydatem do ożenku ? Oczywiście on, Eginhardth von Wallenrod, ,,Zbawiciel’’ i przywódca najpotężniejszego rodu. Jednak tutaj pojawił się problem jej rodzeństwa. Sumei była wyraźnie w nim zakochana i to z nią markiza próbowała go zeswatać. Eginhardthowi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Cieszył się, że mógł poślubić i zdeprawować obie piękności. Większym natomiast problemem był Albizi. Ten durny bachor zawsze chodził za siostrami i pilnował je przed nim. Z początku Eginhardth obawiał się demaskacji, ale później zrozumiał że chłopak jest po prostu zarozumiałym i egocentrycznym pyszałkiem, który pragnie zachować siostry przy sobie. Gdy Eginhardth dowiedział się o jego celu, przez prawie pół dnia śmiał się do rozpuku. Mimo to nie mógł zignorować Albiziego, który ciągle mu przeszkadzał i z dnia na dzień coraz bardziej go wkurzał. ,,Argh !’’-przeklinając dzieciaka w swojej głowie, Eginhardth poszedł prosto do jadalni- ,,Gdybym tylko mógł się go jakoś pozbyć ! Wysłać gdzieś daleko, gdzie najlepiej by zginął ! To by było tak przyjemne…Nie, czekaj, czekaj ! Przecież…przecież to całkiem możliwe ! Kekeke, że też wcześniej na to nie wpadłem ! Po śniadaniu muszę od razu rozpocząć przygotowania. Surou, Sumei, szykujcie się, niedługo obie będziecie należały do mnie, kekeke….’’ I tak narodził się diaboliczny plan, który spowodował zatrzęsienie się kontynentu Seft i pośrednio pogrążył go w wir straszliwej wojny. A to wszystko z powodu pożądania pewnego hrabiego…..
  12. 3.2

    tak, ale w późniejszych rozdziałach
  13. 3.2

    tak, ale całego kontynentu
  14. 3.2

    A czegoś oczekiwał ?! Większość twórców po prostu ,,przerabia'' nasz świat (przykład: Youjo Senki ma niewiarygodne podobieństwo). W dodatku pamiętaj, że musiałem zrobić jeszcze 11 innych !
  15. 3.2

    powiedziałem tak, ponieważ nikt (poza Seft) nie zareagował na mapę (a tak się przy niej napracowałem !)