Asasyn

Depulsoris
  • Content count

    114
  • Points

    4,880 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

187

1 Follower

About Asasyn

  • Rank
    Rekrut
  1. kurcze, a sam zastanawiałem się nad podobnym projektem. No nic, mam jeszcze kilka pomysłów w zapasie PS. Skoro dusza wzmacnia demona to czemu on (jako eks-demon z możliwościami do tego) ich nie wchłonął (rodziców jescze rozumiem, ale bandyci ?). A, i moje propozycje: niech spotka swoją byłą podwładną (obecną maou i yandere z obsesją na jego punkcie) lub może córkę bohatera (bądź nowego bohatera, który jest kobietą) niech spotka swoich starych, gdy już trochę się wzmocni niech zacznie trenować też magię światła (to byłby dopiero koszmar dla ludzi- Władca Demonów mający moc siebie i bohatera)
  2. tu może spojleruje, ale już była wymieniona nazwa kraju rządzonego przez nieumarłego i powiem, że ma on dobre kontakty z żywymi (za granicą, jak i pod swoim berłem)
  3. Echinopsy (tak to się pisze !) chcą zdominować Xylud, dlatego są wrogami Nieumarłych, którzy są obecnie (póki co) najsilniejszą nacją w mieście może, ale wiesz że to automatycznie oznacza mniej walki, a to równa się mniej akcji
  4. Uwaga ! Ze względu na małą ilość czasu, a także budowę nowej, własnej oryginalnej nowelki, rozdział macie z opóźnieniem. Jednak obiecuję wam, że od teraz kolejne rozdziały będą ukazywały się w piątek (lub sobotę) i niedziele (poniedziałek). Miłego czytania Cisza. Nastąpiła kompletna cisza po moich słowach. Demony nie wykazały nimi najmniejszej reakcji, w końcu była to dla nich prawda objawiona. Natomiast reakcja Echinopsów była naprawdę zabawna. Szok, niedowierzanie, strach, radość, a w końcu wściekłość- takie emocje było widać na ich twarzach. Ostatecznie najbardziej umięśniony z nich wszystkich o imieniu Graffi wstał i gniewnie przemówił do mnie ,,Żartów ci się zachciało ? Nie myśl, że skoro jakimś cudem pokonałeś Okinokumę to możesz robić z nas głupków ! Demony opuściły te miasto przeszło 1000 lat temu !’’ ,,Tak i teraz powróciliśmy, aby upomnieć się o to co nasze’’-odpowiedziałem spokojnym głosem, wyniośle patrząc na niego. To wprawiło go w jeszcze większą wściekłość ,,Skoro tak to sobie to weź. Jednak najpierw musisz spłacić dług swoich braci wobec nas ! Szykuj się do walki, ty przeklęty pomiocie Otchłani !’’-z tymi słowami przyjął postawę bojową i ruszył na mnie. Inne Echinopsy (poza ich liderem, Zami) także zaczęły się szykować do walki, chcąc zaatakować moich ludzi. Jednak nie dałem im tej sposobności ,,Sfera Błyskawic: Elektryczna Powłoka !’’ Nim ktokolwiek z nich zdążył wykonać ruch, aktywowałem jeden z moich nowych i bardziej widowiskowych zaklęć. Całe me ciało pokryła bariera błyskawic, a wszystkie moje statystyki poszły w górę. Po raz kolejny Echinopsy zostały zaskoczone tym, jednak nie powstrzymało to ich narwańca do kontynuowania ataku. Wręcz przeciwnie, sam użył magii, aktywując zaklęcie [Sfera Ziemi: Kamienna Obrona] i z dodatkową ufnością ponownie się rzucając na mnie ,,Trrrrrrrrr !’’ ,,Aaaaaa !’’ Pięść Graffiego uderzyła mnie wprost w tors. Jednak wbrew jego i jego towarzyszy nic mi się nie stało. Nawet nie cofnąłem się o krok lub okazałem oznakę bólu. Tymczasem, zgodnie z tzw. Zasadą Zależności Elementów, moja magia błyskawicy pokonała (a właściwie obróciła w drobny pył) jego żałosną obronę i uderzyła bezpośrednio w jego samego. Jego włosy stanęły dęba i przybrały czarny odcień, a on sam wydał z siebie ryk agonii, po czym padł na podłogę. Cisza. Znowu nastała wszechogarniająca cisza. W powietrzu nie czuć już było zapachu wrogości i przyszłej bójki, ale smród strachu i spalonych włosów. Echinopsi, wcześniej zdecydowani rozwiązać nieporozumienie siłą, teraz drżeli w strachu, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Nie dziwię się im. Ten ich Graffi ma niesamowite jak na nich statystyki, będąc od każdego z nich ponad dwa lub trzy razy potężniejszy we wszystkich dziedzinach (poza Inteligencją). A jednak został tak łatwo pokonany przeze mnie. Musieli być nieźle wstrząśnięci. Mimo to był wśród tych przestraszonych pociot jeden, który nie okazywał ani strachu, ani zdziwienia. Osoba ta raczej wykazywała radość i szczęście z klęski swego pobratyńca, aniżeli te uczucia. I oczywiście istotą tą był nie kto inny, niż przedstawiający się Zami. Nie okazując najmniejszego zainteresowania życiem leżącego Graffiego, czy też swoim i swoich towarzyszy, podszedł czym prędzej do mnie. Na jego twarzy widać było podekscytowanie i nieskrywaną ciekawość, jego oczy normalnie płonęły iskrą tych emocji, a na ustach pojawił się szeroki (i przerażający nawet dla jego kompanów) uśmiech ,,Co za refleks ! Co za magia ! Co za potęga ! Niebywałe, doprawdy niebywałe ! Jak można było oczekiwać od wspaniałych demonów ! Ach, nawet nie wyobrażasz sobie jak jestem teraz szczęśliwy ! Aby po tych wszystkich latach ujrzeć sługę Najwyższego, i to jeszcze podlegającego legendarnej pani Nastis, w akcji ! Naprawdę, co za szczęście, co za zaszczyt….’’ ,,…..’’ Milczenie. Tylko tak mogłem zareagować na nieustanny potok pochwał rozentuzjazmowanego potwora. Ech ? Za kogo on mnie ma ? Przecież zabiłem parunastu jego współplemieńców, pobiłem jego towarzysza i mogę kazać go zabić. A ten zamiast być pełen pokory lub oburzenia (bądź chociaż chłodnego spokoju) zachowuje się niczym małe dziecko po ujrzeniu swego idola ! ,,Ej, ej, uspokój się, uspokój się mówię !’’-starałem się przemówić temu człowiekowi do rozsądku ,,Ach, przepraszam, przepraszam, po prostu nie mogłem się powstrzymać. W końcu po tylu latach czytania legend o was i słuchania rodzinnych bajek mogę wreszcie spotkać i porozmawiać z prawdziwym demonem, i to jeszcze o stopniu grimoire lub nawet unhyakki !’’ Od tego momentu rozmowa przeszła w miarę normalnie. Okazało się, że delegacja ta przybyła, aby zaproponować nam sojusz z nimi i Schlumpfami w celu wyeliminowania Nieumarłych. Trupiaki są najpotężniejszą frakcją w lochu, jeśli nie liczyć pojawiających się od czasu do czasu awanturników. Na ich czele stoi podobno [Starszy Lisz], niejaki Gown’zur. Jego mistrzem był niby sam Soreos, władca tego miasta sprzed ponad ośmiu stuleci. Gown’zur został przez niego przywołany, jednak zaraz po wezwaniu zabił on czarodzieja i przejął władze. Mimo to nie był w stanie poradzić sobie z ciągłym napływem poszukiwaczy przygód i innych potworów. Ostatecznie musiał się ograniczyć do Cytadeli i Jadeitowego Pałacu, ciągle zbierając siły i lecząc rany po wciąż powtarzających się walkach. Echinopsi i Schlumpfy natomiast chcą przejąć pałkę pierwszeństwa. I aby tego dokonać proponują mi uczestnictwo w koalicji anty-nieumarłej. Porozmawialiśmy jeszcze trochę o szczegółach planowanego sojuszu i ewentualnym podziale łupów. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że wszystkie drobiazgi ustalimy na następnym spotkaniu, gdzie oprócz nas będą też przedstawiciele Schlumpfów. Tam dojdzie do końcowej fazy zawarcia przymierza. Po tych postanowieniach Zami zawołał swych towarzyszy i, biorąc wciąż nieprzytomnego Graffiego na plecy, ruszył d z powrotem do domu. (POV Zami) Ufff, co za szczęście, co za szczęście. Na szczęście udało mi się ułagodzić tego demona i przekonać go o naszych pokojowych zamiarach. Niestety, musiałem przy tym zachowywać jak jakiś dzieciak. Mimo to uważam, że było warto. Sojusz z nimi może pozwolić nam na ostateczną rozprawę z Gown’zurem. Tak, gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Niech ten jaszczur i szkielet się nawzajem pozabijają, a wtedy my, Echinopsi, przejmiemy całe miasto i wszystkie jego bogactwa. I wtedy będziemy mieli mnóstwo nowej przestrzeni życiowej i nasza rasa będzie o krok bliżej odzyskania dawnej świetności ! ,,A więc mówisz żebyśmy wspierali tego całego Depulsorisa i pozwolili demonom na przejęcie miasta ?! Przecież to przez nich nasi przodkowie zostali tak sponiewierani, a my zmuszeni do życia jak zwierzęta !!!’’ Gdy wyjaśniłem to moim kompanom, oczywiście podniósł się głos sprzeciwu. A był nim nie kto inny, jak mój przyjaciel, Graffi. Ech, jaka szkoda, że mózg ma on niczym Tetroniccus. Chociaż nie, to go obraża. W końcu Tetroniccus mimo wszystko wykazuje się pewną dozą rozsądku. A tu mamy przykład jego całkowitego braku. No nic, lepszy taki towarzysz niż żaden (albo raczej, lepszy taki ork niż Ork). ,,Póki co musimy się z nimi sprzymierzyć, aby móc mieć jakiejś szansę pokonania Gown’zura’’-odpowiedziałem, jednocześnie ruszając w kierunku naszej głównej osady. Mam w końcu dużo do zrobienia. Przekonać innych do sojuszu, wysłać posłańców do Schlumpfów i innych wiosek, rozpocząć przygotowania…. Ach, ile to roboty na barkach jednego starca…. ,,Póki co ?’’-zapytał głupio Graffi, nie rozumiejąc jak zwykle niczego. Odwróciłem się do niego i patrząc mu prosto w oczy, powiedziałem ,,Jak na razie ten cały Depulosris i jego grupa są silni. A my potrzebujemy ich siły, aby pozbyć się Nieumarłych. Jednak, jak głosi przysłowie: ,,gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta’’. Gdy nie będą nam już potrzebni, a ich moc będzie osłabiona….’’ ,,…pokażemy im, na co nas stać ! Genialny plan, Starszy Zami !’’-Graffi powiedział, od razu pokazując drapieżny uśmiech. Hehehe, tak, w tym świecie- nie ! W każdym miejscu, w każdym świecie nie ma czegoś takiego jak trwały sojusznik czy osoba godna zaufania. Bo przecież nawet przyjaciel to tylko ktoś, kto jeszcze cię nie zdradził…. (POV Depulsoris) Gdy Mitoks skończył swój raport, zacząłem rozmyślać co począć. Nie mogę przecież zignorować zapowiedzi przyszłej zdrady Echinopsów oraz ich planów wobec Xylud i nas. Jednak byłem pochłonięty oddawaniem szacunku wobec zamiarów Zamiego. Mimo wszystko trzeba przecież przyznać, że świetnie udawał przede mną. Naprawdę, jest mi teraz wstyd, za to że uwierzyłem w jego słowa udawanej ekscytacji. Na szczęście pani Nastis poradziła mi, aby podczas rozmowy z domniemanymi ,,sprzymierzeńcami’’ używał magii Sfery Umysłu’’. I choć [Wykrycie Zamiaru] nie umożliwia czytania w myślach, przynajmniej mogłem wykryć jego kłamstwo co do sojuszu. Później wystarczyło tylko wysłać szpiega do śledzenia ich i wszystko było jasne (albo raczej mroczne, sesese…) Mimo to naprawdę zastanawiam się co z nimi zrobić. Zabić i wchłonąć ? Nie wiem, czy damy radę sami. Zwłaszcza przeciw połączonym siłą Echinopsów i Schlumpfów. Hmm, chwila, połączone co ? Sesese, chyba mam pewien diaboliczny pomysł……. A co wy sądzicie ? Jak Depulsoris powinien zająć się tą sprawą, hm ? Zapraszam do komentowania J
  5. było już wcześniej wspomianę chyba, że Depulsoris ma 2-3 lata jako demon, więc o co chodzi ?
  6. nie wiem, o co ci chodzi. Zacytuj fragment
  7. 23, moja nieuwaga i wada pisania tego przez pół tygodnia z przerwami
  8. jeśli będę miał czas, być może nawet skończę 2 tom, ale niczego nie obiecuje
  9. Gdy Depulsoris cieszył się z nowej klasy, w pozostałej części podziemnego miasta zapadały ważne decyzje….. (POV ???) Dziś znów musiałem przywołać kilku nowych rekrutów z naszego planu. Trrrr, to staje się naprawdę wkurzające. Zamiast spróbować przekonać jakiegoś silnego Nieumarłego do przejścia na moją stronę lub szkolić kolejnych uczniów, muszę marnować czas na uzupełnianie naszych szeregów. A to wszystko, dlatego że ten głupek Iguva gdzieś zniknął. Może i był słaby i głupi, ale nie można było mu zarzucić brak talentu lub wiary w naszą sprawę. Trrrr, jakby tego było mało, to są kłopoty na wschodzie miasta. Ta stara królowa pająków Okinokuma podobno została zabita przez jakiegoś jaszczura czy co to tam było. Trrr, jeszcze kilkadziesiąt lat i ostatecznie stałbym się dość silny, aby bez problemu się z nią rozprawić. Uzyskałbym wtedy niesamowite pokłady energii życiowej i niewyobrażalnie potężnego sługę. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, jak mawiają ci przeklęci Żyjący. Skoro te jaszczuropodobne coś jest tak silne, to ciekawe jak silny się stanę po jego pokonaniu i wcieleniu do mojej armii ? Tetete, tak, krok po kroku będę stawał się coraz potężniejszy, niszcząc po kolei moi wrogów. Ostatecznie, nawet te przeklęte demony w końcu zostaną przeze mnie zniszczeni i zmuszeni do zapłaty za zniewolenie [Zaświatów]. A wtedy pokaże tym zdrajcom, jaka jest cena za tchórzostwo ! (POV ???) Na dzisiejsze zebranie przybyli wszyscy nasi starsi naszego klanu. Każdy z nich wydzielał mieszaną aurę strachu i radości. Huh, nic dziwnego. Od czasu niespodziewanej i spektakularnej śmierci Okinokumy minął już prawie jeden tydzień powierzchniowców {autor: to nazwa, jaką określa się ludzi i inne rasy żyjące na powierzchni}. W tym czasie były wśród nas głosy kilku zapaleńców, którzy po śmierci starego pająka chcieli zająć jego dawne leże. Phff, banda nic nie myślących idiotów. Wydaje im się, że skoro przez tyle lat nie mogliśmy pokonać tego przeklętego potwora, to mamy jakieś szanse z jej katem ?! No nieważne, odłóżmy tą sprawę na później. Teraz musimy zdecydować, jak odpowiedzieć na te wydarzenia. Tetroniccusy pod władzą Okinokumy pozostawały raczej bierne na wszystko, ale nie musi tak być z tą nową, nieznaną siłą. Zmiana właściciela dzielnic regionu Azuma może być dla nas z jednej strony niesamowitym szczęściem, a z drugiej-katastrofą. Co powinniśmy z tym zrobić ? Może spróbujemy zawiązać z innymi frakcjami sojusz i zniszczyć przyszłe zagrożenie w zarodku ? Albo może na odwrót, stworzyć przymierze z tymi nowymi i w końcu rozprawić się z Nim i jego Nieumarłymi ? Co tu zrobić, co tu zrobić ? (POV Depulsoris) Minęło pół roku od uzyskania przeze mnie nowej klasy. Od tego czasu sporo się zmieniło. Po pierwsze nasza liczebność znacznie wzrosła. Obecnie liczymy 87 wyewoluowanych [Akuma] i przeszło 300 Impów. Dziwisz się tym nagłym wzrostem ? Ja początkowo też byłem tym zaskoczonym. Ale okazało się, że im większe skupisko demonów, tym możliwości przywoławcze Bramy rosną. Plus pani Nastis powiedziała mi o pewnym ciekawym sposobie ,,wyhodowania’’ nowych demonów. Okazuje się, że Impy można rozmnażać jak grzyby, wykorzystując do tego ludzkie (aby mieć zwykłe; przy innych będą miały pewne bonusy) zwłoki, krew normalnego Impa i trochę magii demonów. W wyniki tego wewnątrz trupa powstają ,,zarodniki’’ (przy okazji usłyszałem, że to też baaardzo popularny rodzaj tortury, więc trzeba to kiedyś wypróbować), a po kilku tygodniach mamy 8-10 nowych rekrutów. Obecnie posiadamy kilka ,,ogródków’’, na których jest po kilkanaście trupów….. Poza demonami mamy jeszcze 44 nie-demonów, czyli prościej mówiąc moich niewolników. Są to głównie kobiety, służące nam do zaspokajania naszych żądz (a przy najmniej moich podwładnych, gdyż moje zostały już dawno wyssane przez Eblis, Ashię i Thori). Dzięki mojej klasie ,,Slavemancer’’ oraz magii Sfer Umysłu i Demonologii każda z nich stała się rasową kurwą jeszcze przed utratą dziewictwa. Żadna z nich nie zaszła jednak w ciąże, chociaż to możliwe (ciekawe co by z tego wyszło ?). Poza nimi mamy jeszcze kilku mężczyzn, którzy pomagają przy różnych sprawach lub służą naszym kobietą. Aczkolwiek tu też mają niewiele do roboty, gdyż większość demonic woli uprawiać seks z innym demonem lub kobietą, a gejostwo jest wśród demonów surowo potępiane i zabronione (nie że coś, ale jakiś dziwną regułą lesbijstwo już nie…). Większa liczba oznacza więcej problemów z organizacją, miejscem zamieszkania, podziałem pracy, utrzymaniem w tajemnicy naszego istnienia oraz zdobywaniem żywności, broni i dusz. Szczególnie ciężko jest z nabywaniem nowych ofiar, czego dowodem jest to, że ja sam obecnie mam tylko 23 dusze. Ssss, wszystko przez tych cholernych awanturników i potwory. Zamiast posłusznie dać się zabić dla chwały Najwyższego, to te bydło stało się bardziej czujne i ostrożne. W wyniku tego straciliśmy już kilkanaście Impów i 2 [Akumy]. Ssss, jednak nie ma co się irytować. Jak jest zapisane w ,,Kanzenhan Seisho’’: ,,Walka i rywalizacja prowadzi do eliminacji słabych i wzrostu silnych, w wyniku czego następuje naturalna selekcja demonów’’ Zgadza się. Przetrwają tylko najlepsi i to do nich będzie należeć wszystko. Wcześniej nie rozumiałem tej księgi, jednak teraz zaczynam pojmować zawartą w niej mądrość. Jest ona niesamowicie lepsza niż czytany przez kapłanów jej ludzkie odpowiednik-,,Narok’’. Po raz kolejny musiałem zmienić część moich przekonań, a opinia o Najwyższym również znowu wzrosła. Wracając jednak do tematu, poza problemem z pozyskiwaniem dusz mamy też wspomniane już inne kłopoty. Póki co zorganizowałem to na szybko, tworząc w miarę prostą strukturę organizacyjną, rozdzielając nas do 5 osobnych obozów i pozostawiając część reszty poszczególnym demonom. Na czele naszej społeczności stoję oczywiście ja, niżej czterej moi doradcy (oczywiście ,,stara gwardia’’, czyli Hakael, Guzjel i Eblis, a także dawny ,,buntownik’’, czyli obecny Alkonost), dalej zaś przywódcy poszczególnych posterunków, dowódcy kilkuosobowych drużyn, reszta [Akumów], Impy i w końcu moi niewolnicy. Zastanawiasz się, czemu zatrzymałem zaufanych ludzi przy sobie lub czemu durne Impy mają pierwszeństwo przed niewolnikami ? Otóż widzisz, wolę ich mieć blisko siebie (mimo, że Hakael to intrygant, Guzjel dorównuje inteligencją Impowi, a Eblis jest przerażającą yandere), a nawet te głupki mają coś na kształt ,,inteligencji’’ (w dodatku póki co więcej z nich korzyści). Przywódcami poszczególnych posterunków zostały osoby, które osobiście doglądałem, a sam zarządzam wszystkim bezpośrednio ze Strażnicy. Zajmuje mi to sporo czasu, ale dzięki temu możemy koordynować swoje działania i mam całkowitą kontrolę nad wszystkimi moimi podwładnymi. W każdym obozie posiadamy prowizoryczne kuźnie oraz farmy, co poniekąd rozwiązuje nasze problemy z brakiem zaopatrzenia. Aczkolwiek wciąż musimy żerować na trupach i handlować z Hakarokunani (jednak robiąc to ciągle czuje się oszukiwany przez tą ubraną w czarną szatę postać). Mimo to jedyne, czego potrzebujemy do czas. Z każdym dniem nasze szeregi rosną, a nasza potęga się umacnia. A wraz ze wzrostem mojej armii ja sam też wzrastam. Fakt faktem, że im jestem potężniejszy, tym trudniej zdobywać nowe dusze z przeciętnych przeciwników. Mimo to udało mi się zgromadzić całkiem pokaźną ilość 23 dusz ! W dodatku poprzez ostatnie walki udało mi się podnieść Siłę, Wytrzymałość i Zręczność odpowiednio o 13, 16 i 11, a Inteligencję-5 (mało, ale nadal jest to moja najpotężniejsza dziedzina). Zdobyłem też kilka nowych zdolności. Sesese, wkrótce będę na tyle silny, aby przybrać ludzką postać ! Teraz jednak muszę się zająć sprawami dotyczącymi mojej grupy. Aktualnie zajmuję się bardzo ważnymi sprawami…… ,,Grimoire ! Grimoire ! Echinopsy ! Echinopsy przyszły do bazy nr 3 i żądają rozmowy z…. Echhhh ?!’’ Do pomieszczenia wpadł Mitoks i co dam ujrzał ? Otóż mnie i nową niewolnicę (chyba o imieniu Sofii), leżących na łóżku całkiem nago. Ssss, a tyle czasu mi zajęło znalezienie czasu, gdy Eblis, Astrid i Thori znajdą się z dala ! Mitoks, jeśli przeżyję spotkanie z tymi trzema diablicami osobiście cię wychłoszczę i przywrócę jego dusze Otchłani. ! Po ogarnięciu i przygotowaniu się, ruszyłem wraz z moimi adiutantami, Hakaelem i Alkonostem, do bazy nr 3. Zarządzający nią Beliar wyszedł nam na spotkanie i po krótce wyjaśnił mi obecną sytuację. Okazuję się, że przybyła do nas delegacja Echinopsów i chcą porozmawiać. Hm, czego oni mogą chcieć ? Przecież dotychczas cały czas ze sobą walczyliśmy, wybijając się nawzajem. No, zobaczmy o co chodzi. Najwyżej ich wyrżniemy, zaabsorbujemy duszę, a ich ciała zjemy, sesese. Gdy przybyłem na miejsce powitała mnie grupa złożona z 6 starszych potworów tej rasy. Na mój widok jeden z nich, prawdopodobnie najstarszy i cieszący się największym szacunkiem, wstał i podał mi łapę, mówiąc łamanym Językiem Wspólnym: ,, Witam, być Zami, być przedstawicielem nas tu. Ty być ?’’ Z początku byłem zaskoczony jego niebywałym jak na potwora opanowaniem tej mowy. Jednak w następnej chwili wszystko zrozumiałem, patrząc na jego wysokie statystyki Imię Zami Wiek 93 lata Rasa Echinops Gatunek Violet Płeć Mężczyzna Siła 20 Wytrzymałość 35 Zręczność 38 Dusza 11 Inteligencja 48 Klasa Czarnoksiężnik (8)/Nauczyciel (3) Zdolności · Zwiększona Inteligencja · Znajomość Podstaw Magii · Echolokacja · Podstawy Języka Wspólnego Magia · Sfera Ziemi · Sfera Natury · Sfera Wiatru No nieźle, nieźle. Całkiem nieźle jak na Echinopsa. W takim razie powinienem się chyba przedstawić, co nie ? ,,Witam, jestem Depulsoris, demon w służbie Maou Nastis i Najwyższego, grimoire Armii Demonów i przywódca tych tutaj’’-powiedziałem płynnie po ich mowie. Następnie widziałem podobno bardzo rzadki widok, a mianowicie Echinopsów z szeroko otwartymi gębami i wytrzeszczonymi oczmi. Sory za czas, ale jakby to powiedzieć....miałem dużo na głowie. W każdym razie powyżej macie kolejny rozdział. Następny powinien wyjść jeszcze w ten weekend (może będą nawet 2 lub 3)
  10. może dam w ciągu tygodnia, choć niczego nie obiecuję....
  11. w sensie 13 ? myślę, że dopiero w piątek, bo w tygodniu mam za dużo na głowie, aby móc spokojnie pisać
  12. mógłbyś przedstawiać która ,,osobowość'' opowiada dany fragment ? Chodzi mi coś jak u mnie. Nie, że coś, ale po prostu ciężko to ogarnąć
  13. może jutro
  14. pająki to jak wargi (chyba o tym już pisałem !), a szkielety faktycznie zbierają Energię Życiową, ale ,,rafinują'' ją w dusze (różnica polega też na tym, że gdy dałem Energię podczas pisania, to dopiero ,,oswajałem'' się z tą nowelą). A, i nie, nie lubię cię
  15. 1. błąd, chodziło mi o wprowadzone nazwy 2. sory, nie mam korektora