• Announcements

    • Shinzuke
    • Shinzuke

      Bliźniacze Smoki - Informacja   01/29/2017

      Witam, jak widzicie zacząłem znów pisać rozdziały. Jeżeli chęci i wyobraźnia dalej będą takie jakie są, to na pewno w najbliższych dniach będziecie mieli co czytać jeżeli chodzi o Bliźniacze Smoki.    Dziś dodałem Rozdział 144: Chwila prawdy – Moc Boga Zła cz2   Co do Tsuny, to nie wiem, podobno coś napisał, ale kiedy doda musicie już pytać się go.    Rozdział 145 kiedy będzie? Hmm, szczerze to mam praktycznie napisany cały rozdział już. Ale kiedy go dodam to się jeszcze zobaczy, zależy od aktywności, czy się będzie opłacać :-) 

Pan Zagadka

Twórca
  • Content count

    133
  • Points

    2,795 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

136

3 Followers

About Pan Zagadka

  • Rank
    Wojownik
  • Birthday December 12

Informacje

  • Płeć Mężczyzna

Recent Profile Visitors

342 profile views

Profile Song

  1. Ten byk to poprostu zmieniona krowa
  2. Dzięki za rozdział Trochę błędów ma
  3. demony

    Szczerze ja też
  4. Nick zobowiązuje
  5. Jej żyje
  6. Może kiedyś
  7. demony

    Dzieki za rozdział
  8. Perspektywa Rushder’a Po tym jak oczy Shadow’a zapłonęły tym dziwnym ogniem wpatrywał się w miasto. Starałem się patrzeć tam, gdzie on. Nie byłem jednak chyba do tego zdolny; nagle wokół jego rąk pojawiły się łańcuchy, którymi nas związał. Utworzyły kuszę, a on z błyskiem w oczach wystrzelił. Bełt poleciał daleko zostawiając za sobą ciemną smugę. Przebiła jakiegoś faceta, który martwy padł, a sam bełt wbił się w chodnik. Po chwili zauważyłem, że kawałek przed tym facetem leży przerażona, młoda dziewczyna. Ten facet pewnie chciał się z nią zabawić, co? Niesamowite, że był w stanie dostrzec coś tak nieistotnego i zabić tego gościa… No właśnie, zabić? Czyli nie lubi tego typu osób… Trzeba się będzie wstrzymać z podobnymi akcjami, jeśli nadal będzie z nami, jeśli któryś z nas chciałby coś takiego zrobić. Nawet nie chce myśleć co by się z nami stało… Na tę myśl oblałem się zimnym potem. Reszta też zauważyła jego akcję i teraz wszyscy mu się przyglądaliśmy. Ogień w jego oczach zgasł; wyglądał na porządnie wkurzonego, później natomiast powiedział coś dziwnego. (Shadow): "Takimi śmieciami Shanell zajęłaby się z uśmiechem na ustach. Szkoda, że nie zabrałem tej demonicy ze sobą…” Shanell…? Demonica? Nic z tego nie rozumiałem. Może w tej pustce też żyją jakieś demony? Kto to wie. Kiedy uświadomił sobie co powiedział zrobił zakłopotaną minę i spojrzał w naszą stronę, a następnie się skrzywił. Dobra, my się na niego patrzymy, a nikt za nas nie pozyska informacji. (Rushder): “Dobra ferajna, lecimy! Ja, Contk i Sedna idziemy do strażnicy zorientować się o czym rozmawiają, może to coś ciekawego. Amarant, Trofs zróbcie zamieszanie, zniszczcie trochę budynków i magazyny. Możecie też zabić ludzi z budynku władzy, tylko dowiedzcie się wcześniej czy organizują jakoś wojsko lub zbierają zapasy. Mheag pomożesz im z wydobyciem informacji. Hadre skoś kilku szlachciców” Po wydaniu rozkazów wszyscy ruszyliśmy w swoją stronę. Shadow został na wzgórzu, rozluźniło mnie to trochę, ale nie byłem całkowicie zrelaksowany. Używając [Cienia] pokonaliśmy mury miasta i kierowaliśmy się do strażnicy. Contk przed drzwiami wyłonił się z cienia, robiąc zamach zniszczył bramę swoim toporem. Wyciągnąłem miecz i zacząłem zabijać tych słabszych zostawiając przy życiu tylko dowódców i tych, którzy tak przejęcie rozmawiali. Nasz srebrny minotaur kosił głowy, a Sedna podpalała budynek magią ognia. Zauważyłem, że nad miastem lata kruk. Dziwne, że nie wystraszył się tych krzyków. No cóż, może później będzie żerował na padlinie? Po okaleczeniu moich ofiar i wchłonięciu dusz zabitych skierowałem się do strażników. (Rushder): “Ile liczą wasze wojska? czy szykują się do ataku na nas?” Spytałem, a ten tylko splunął. (Strażnik): “Wal się, przeklęty demonie!” Nie mam zamiaru dyskutować z takim śmieciem. Przywaliłem w jego krocze, pokazując szpony przy rękach trzasnąłem go po twarzy. Zawył jak umierający. O nie, nie dam ci tej przyjemności! Będziesz cierpiał najdłużej z nich wszystkich! Pokazałem Sednie by zabrała się za swoją robotę. Użyła iluzji i swoich umiejętności sukkuba, bo wszyscy koleżcy strażników od razu stanęli na baczność. Ludzie mają taką słabą psychikę i tak łatwo ulegają pokusom… Z drugiej strony gdyby tak nie było to nie można by było się z nimi tak satysfakcjonująco bawić. Choć od czasu do czasu zdarzały się silniejsze jednostki, jednak łamanie ich przynosiło jeszcze większą satysfakcję! Ja natomiast napawałem się wrzaskami bólu mojej ofiary gdy zostawiałem coraz gorsze ślady. Wkrótce ciała pozostałych wyschły co oznaczało, że Sedna skończyła swoją robotę i wyssała z nich energię życiową. Ja natomiast rozprułem brzuch i wyciągnąłem jego flaki na zewnątrz. Niech popatrzy co ma w środku przed śmiercią. Nie chce mi się pochłaniać duszy takiego upierdliwca. Ruszyliśmy w kierunku Amarant i Trofs, które były wyraźnie szczęśliwe, bo huki, trzaski i dym oraz zniszczone budynki były coraz liczniejsze gdy się do nich zbliżaliśmy zabijając po drodze kogo popadnie. Przeciąłem moim mieczem tego trefnego kupca i skosiłem jakiegoś dzieciaka, który beczał na środku ulicy. Akurat na mojej drodze, co? Dlatego nie znoszę dzieciaków, są bardzo upierdliwe i równie irytujące. Czując zbliżającą się energię Mheag i Hadre zatrzymaliśmy się. Po chwili dołączyły do nas Amarant i Trofs. Ruszyliśmy z powrotem w kierunku wzgórza, wszędzie unosił się dym i ogień, krzyki i płacz, zniszczone i zawalone budynki. Ah, raj… Nagle z dymu przed nami wyłoniła się ta sama dziewczyna, którą uratował Shadow. Mheag wyszedł na prowdzenie by ją zabić. Wyczułem wibrację energii i zauważyłem za nią cień. Złapałem go za róg i pociągnąłem do tyłu. Chciał sie wyrwać, ale trzymałem go mocno. (Rushder): “Odpuść, głupku!” Syknąłem mu do ucha. Zdążyłem w ostatniej chwili gdy w tamtym miejscu z hukiem niszcząc chodnik wylądował niezadowolony Shadow. (Shadow): “Nie po to ratowałem ją przed gwałtem, by teraz zginęła” Powiedział patrząc na nas groźnie, reszta cofnęła się a ja stałem przed nim. Nie mogłem zrobić tego samego co oni, ale możliwość bycia błyskawiczne zabitym nie była przyjemna. (Rushder): “Dobrze, rozumiemy. Nie zabijemy jej i już stąd idziemy” Powiedziałem podnosząc ręce w geście poddania się i wskazałem za siebie. Reszta natychmiast wykonała rozkaz i używając [Cienia] ukryła się w moim cieniu. Ja natomiast ostrożnie przeszedłem obok niego i dziewczyny i ruszyłem dalej, a on szedł za mną obserwując mnie bacznie. Perspektywa Shadow'a Gdy demony ruszyły na miasto, ja postanowiłem wejść do swojej pustki. Gdy tylko pojawiłem się w niebiesko-fioletowym pokoju przywitał mnie Dormit. (Dormit): "Witaj panie, dawno już tu nie przychodziłeś" (Shadow): "Wiem, czułeś się samotny?" (Dormit): "Trochę, panie" (Shadow): "Ale z ciebie kłamca" (Dormit): "Przejrzałeś mnie, panie" (Shadow): "Dormicie, skończ mnie nazywać panem, znamy się wystarczająco długo. Mów do mnie jakbyś mówił do przyjaciela" (Dormit): "Dobrze, jaki jest twój powód przybycia do pustki?" (Shadow): "Przyszedłem po ciebie, musisz mi w czymś pomóc" (Dormit): "Znowu chcesz wyciągnąć mnie z tego pokoju, ehh..." (Shadow): "Nie bądź taki leniwy, przynajmniej wyjdziesz na świeże powietrze" (Dormit): "Znowu będę się kłócić z tą dziewuchą" (Shadow): "Spokojnie, Shanell tu nie ma; znajdujemy się w innym świecie" (Dormit): "To czemu nie powiedziałeś tego od razu?! No to w drogę!" (Shadow): "Nie tak szybko Dormicie, najpierw przemień się w kruka, bo będziesz potrzebował skrzydeł" (Dormit): "Czemu akurat kruk?" (Shadow): "Masz do wyboru kruk lub wróbel, co wolisz?" (Dormit): "No dobrze, niech będzie ten kruk" Tak jak powiedział zaczął przybierać postać kruka. No to mam około piętnastu minut zanim on skończy, więc co by tu porobić? Hmm, może jak tu jestem to coś stworze, tak po staremu. (Shadow): "Konsola twórcy" Gdy to powiedziałem pojawił się przede mną biały pulpit, no to co teraz? Co by mi się przydało? Po chwilowym zastanowieniu stworzyłem pierścień lokalizacji, który działa tak, że będę wiedział gdzie jest osoba, która go nosi. Po chwili Dormit skończył i powiedział. (Dormit): "Jestem już gotowy i możemy ruszać" Odłożyłem pierścień na półkę i opuściłem pustkę razem z Dormitem. Gdy tylko znaleźliśmy się na wzgórzu Dormit siedząc mi na ramieniu powiedział. (Dormit): "No to co teraz mam robić>" (Shadow): "Widzisz to miasto?" (Dormit): "Tak, i co z nim?" (Shadow): "Lataj nad nim i informuj mnie o tym co zaraz będzie się tam dziać" (Dormit): "No dobrze, to lecę" Poderwał się do lotu jak to powiedział. Patrzyłem chwilę na niego jak leci, ale nie ma czasu na to. Użyłem swojej umiejętności oczu, którą nazwałem [Oczy Pustki] i spojrzałem na miasto. Demony zaczęły już swoją zabawę, jedne budynki się waliły, drugie trawił ogień. Ahh, głupie demony, czemu muszą zarzynać wszystko co się rusza? Nagle odezwał się Dormit, dzięki umiejętności [Doradcy] czyli możliwość komunikowania się z twórcą na duże dystanse. (Dormit): "Demony zabijają wszystkich na swojej drodze, ale część mieszkańców ukryła się w świątyni. Kontynuuje obserwację" (Shadow): "Zrozumiałem" Gdy skończyłem tą krótką wymianę zdań z Dormitem zauważyłem, że ta dziewczyna, którą uratowałem przed gwałtem biegła czołowo na grupę demonów. Powiedziałem sobie pod nosem . (Shadow): "Głupia, skręć w uliczkę. Jak będziesz dalej tak biec zginiesz" Ahh, ona nie ma zamiaru skręcać, a ja jej po tym wszystkim nie dam umrzeć! Wyłączyłem [Oczy Pustki] i poderwałem się do lotu. Próbowałem lecieć najszybciej jak mogłem. Uff, ale to latanie jest męczące. Jeszcze nie przywykłem do skrzydeł, przez co strasznie się męcze, ale no nic kiedyś się przyzwyczaje. Kur... Są już koło siebie, jeden demon wybiegł do przodu by zabić tą dziewczynę. Już chciałem się przygotować by walnąć w niego z całą prędkością co by go z pewnością zabolało bo jestem cały z metalu, w ostatnim wręcz momęcie drugi demon złapał go za róg i pociągnął do tyłu. Wylądowałem tak, że aż zrobiłem dziurę w chodniku. Stałem plecami do dziewczyny i powiedziałem dość groźnym głosem do demonów. (Shadow): “Nie po to ratowałem ją przed gwałtem, by teraz zginęła” Po tym jak to powiedziałem cofnęły się wszystkie demony oprócz Rusha, który powiedział dość zaniepokojony. (Rushder): “Dobrze, rozumiemy. Nie zabijemy jej i już stąd idziemy” Gdy skończył mówić dał jakiś sygnał ręką i reszta zniknęła za jego plecami. Może byłbym w stanie ich wykryć [Oczami Pustki], ale nie jestem w nastroju do sprawdzania tego. Rush przeszedł obok mnie kierując się na wzgórze. Gdy był plecami do mnie przyzwałem zrobiony wcześniej pierścień i podałem go dziewczynie mówiąc tak cicho by tylko ona usłyszała. (Shadow): "Załóż go i nigdy nie ściągaj. Zaraz przybędzie tu mój przyjaciel i zabierze ciebie do rodziny" Po tym jak to powiedziałem ruszyłem za Rushem przyglądając mu się. Poinformowałem także Dormita o dziewczynie i co ma zrobić. Gdy znaleźliśmy się spowrotem na wzgórzu powiedziałem do Rusha patrząc mu w oczy. (Shadow): "Nigdy nie zabijaj niewinnych dla zabawy, bo to kiedyś może się źle dla ciebie skończyć"
  9. Dzięki za rozdział
  10. Dzięki za rozdział
  11. Dzięki za rozdział
  12. Dzięku za rozdział
  13. Dzięku za rozdział