Tsuniasty

Biały Smok.
  • Content count

    744
  • Points

    6,605 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

409

6 Followers

About Tsuniasty

  • Rank
    Król Bogów

Informacje

  • Płeć Mężczyzna

Recent Profile Visitors

433 profile views

Profile Song

  1. A dokładniej?:D Nazwa etc
  2. NOPE NOPE NOPE NOPE NOPE
  3. 2-3 czapki + i będzie to wyjaśnione
  4. Jaką ???
  5. Po wczorajszej zabawie z odmieńcem, demonem i Hiroyą, nasza paczka miała czas wolny. Jako że nie mieliśmy nic lepszego do roboty, zajęliśmy się różnymi pierdołami pokroju ulepszaniem wzmocnień, tworzeniem prowizorycznych pułapek i tak dalej. Gdy wieczorem wróciliśmy do swojej norki, całą naszą trójkę naszła ochota aby pograć w karty - nie pytaj dlaczego, po prostu było nudno.. Zabawa trwała w najlepsze przez około dwadzieścia minut, jednak w pewnym momencie jedna z kart trzymanych przez Kamiko uległa...podpaleniu? Ta odruchową ją odrzuciła i powiedziała : - To nie moja wina.. Ta karta nagle się zapaliła.. - Samozapłon? Ciężko mi w to uwierzyć.. Ej, kolejne karty się fajczą.. - odpowiedziałem dostrzegając że pozostałe karty Kamiko również płoną. - Co się do cholery dzieje?- powiedziała odrzucając i te karty. - Jeśli to ma być żarcik, to ci się udał… Ej no do cholery, czy ona chce spalić wnętrze jaskini. Szybko przygasiłem ogień, który pozostawiły za sobą karty. - Uważaj gdzie tym rzucasz. Szkoda by było stracić w miarę bezpieczne lokum. - powiedziałem. - Iskierko jak to zrobiłeś? - zapytała Tsuki - Jakieś specjalne karty, czy coś? - Normalna talia kart. - odpowiedziałem - Nie jestem magikiem, więc nie zwalaj tego na mnie. - Kamiko? - To nie ja! Co za.. Dobra to jakim cudem karta mogła się zapalić w jej dłoniach?…. Moment.. Czy ten odmieniec z wczoraj nie używało ognia? Podniosłem jedną gazetę, leżącą kilka metrów ode mnie i rzuciłem ją Kamiko. - Potrzymaj przez chwilkę.. - Po co mi ten maga… Gdy odpowiadała po raz kolejny widzieliśmy jak coś się zapaliło.. - Wydaje mi się że.. zdobyłaś umiejętność władania ogniem, od tego dupka którego wczoraj załatwiliśmy.. - powiedziałem. To jest jedyne sensowne wyjaśnienie. Sprawdziłem tą gazetkę i była czysta. Samozapłon był niemożliwy. - Ale jak? - zapytała Tsuki. - Nie mam pojęcia, ale wygląda na to, że pokonując tego odmieńca, jakimś cudem zdobyłaś jego zdolność. - stwierdziłem. - To niemożliwe.. Esperzy nie są w stanie przejmować zdolności od innych esperów po ich śmierci.. - odpowiedziała Kamiko - Źle na to patrzysz Kamiko.. - powiedziała Tsuki - Taa. To coś.. nie było esperem. - dodałem. - Jaką masz pewność, że to nie był czysty przypadek? Skąd mam mieć pewność, że nie stroisz sobie ze mnie żartów? To fakt. Byłaby taka możliwość, choć to nie w moim stylu. Jakby tu ją przekonać.. Wiem! - Można to sprawdzić. Połóż rękę na swoim ubraniu. Do niego raczej nie mam dostępu, czyż nie? - odpowiedziałem, nie spodziewając się, że Kamiko na serio tak zadziała. Jej ubrania powoli zaczęły płonąć, a mimo to nie wykazywała jakby choć odrobiny grymasu. - Dziwne… Mimo iż ogień znajduje się tak blisko, nie czuję aby mnie parzył.. - wymamrotała, jednak po chwili zdała sobie sprawę, że górna część jej garderoby niemal w całości spłonęła. Mój pajęczy zmysł daje mi o sobie znać. Kamiko chwyciła pierwszą rzecz pod ręką i rzuciłą nią we mnie. - Dupek! - powiedziała. Idiotka, przecież to zaczęło się fajczyć! Swoja zmutowaną ręką chwyciłem przedmiot w locie i… - Faktycznie.. nie jest to zbyt gorące. - powiedziałem. - Co? Jakim cudem? - zapytała Kamiko. Tsuki chcąc sprawdzić czy ogień Kamiko jest “zimny” zbliżyła swoją dłoń, jednak po chwili szybko ją odsunęła. - Co ty ściemniasz, Iskierko.. Trzymałem w ręce płonący przedmiot, jednak nie palił mnie on w żaden sposób. To zasługa mojej dłoni? Przerzuciłem płonący przedmiot do drugiej ręki i tak samo - nic. - Czemu tak nagle zamilkłeś? - zapytała Tsuki - Wygląda na to że nie tylko Kamiko zyskała zdolność kontroli ognia. - powiedziałem zaciskając pięść i gasząc płonący przedmiot w dłoni. - Eh? To nie fair! - powiedziała Tsuki. - Myślisz że się z tego cieszę?! - Wyjęczała Kamiko - To była moja ulubiona koszulka! - To jest twoje największe zmartwienie? - zapytałem lekko rozbawiony reakcją Kamiko. - W tym momencie tak! - odpowiedziała - I jak długo zamierzasz się gapić w tę stronę?! Oh fakt. Jej górna część jest całkowicie wyeksponowana. - Zawołajcie mnie jak skończycie się bawić, drogie panie. - powiedziałem odwracając się. - Spłoń! - powiedziała Kamiko Ah te słodkie groźby. Chyba czas się trochę przespać - nic innego nie przychodzi mi do głowy. -- PoV Tsuki -- Gdy Iskierka polazł do swojego sanktuarium ciszy, czy jak to tam ostatnio nazwał - Kamiko poprosiła mnie o pomoc przy ubraniu. Trochę to śmiesznie brzmi, jednak póki nie kontroluje swojej nowej zdolności - nie mogłaby się w spokoju ubrać. A z odsłoniętą górną partią ciała, raczej żadna kobieta nie planuje paradować zbyt długo.. Swoją drogą z Iskierki to sprytny kawał drania - podpuścił ją do czegoś takiego.. - Dzięki - powiedziała Kamiko. Gdy sprawa jej ubrania została już wyjaśniona, nadeszła pora aby.. - Muszę nauczyć się to kontrolować.. Nie chcę co chwilę palić swoich ciuchów! - powiedziała Kamiko. - Ciuchy to twoje największe zmartwienie?! - Chciałabyś wylądować bez ubrań? - .. Masz rację. Ciuchy są najważniejsze.. - No właśnie! Zejdę na dół, aby nie spalić tego miejsca.. Czuje że Satsuki nie byłby z tego zadowolony.. - Za bardzo się nim przejmujesz. Mimo wszystko wyszłyśmy na dwór, gdzie Kamiko uczyła się kontroli nad nową zdolnością. To w sumie dobry moment, abym i ja wzmocniła swoją zdolność.. -- PoV Kamiko -- Nie uważałam że coś poprawi mi dziś humor.Nowa zdolność - kontrola nad ogniem.. Cóż nad kontrolą muszę jeszcze popracować, jednak to z całą pewnością ułatwi mi przeżycie w tym apokaliptycznym świecie. Dziwi mnie jednak fakt, że Tsuki nie otrzymała tej zdolności. Podobnie jak Ja i Satsuki walczyła z tym monstrum, więc również powinna ją zyskać. Chyba że… Ja ją zdobyłam zabijając go, a Satsuki poprzez ugryzienie i zmianę jego ręki.. To byłoby całkiem możliwe.. Do samego rana siedziałam na dworze z Tsuki, starając się zdobyć kontrolę nad nową umiejętnością, co wcale nie było takie łatwe. Dziwi mnie tylko fakt że Satsuki niespecjalnie się nią nie przejął i najzwyczajniej w świecie poszedł spać. Dopiero około godziny piątej, przyszedł do nas na sam dół. - Jak tam zabawa nad nową zdolnością, Kamiko? - Spojrzał na mnie i zadał to pytanie. - Całkiem nieźle, w końcu w przeciwieństwie do kogoś nie obijałam się całą noc. Teraz sobie pocierpisz, bo będziesz musiał przechodzić to samo co JA!Zemsta jest słodka! - Kontrola nad zdolnością.. nie jest taka trudna. - mówiąc to otworzył swoją rękę, w której pojawił się płomień. - W moim przypadku jest to łatwiejsze, bo proces kontroli elektryczności działa na podobnej zasadzie. - Zasadzie.. Jakiej znowu zasadzie? - zapytałam lekko zaciekawiona tym co mówi. - Wyobraźnia. - Że co? - To co słyszysz. Ukierunkowanie wyobrażenia i nadanie mu kształtu. W moim przypadku muszę się zastanowić : Czy ma płonąć - w tym momencie ogień w jego dłoni lekko się zwiększył - czy też iskrzyć! - Ogień zamienił się w elektryczność, On.. Wpadł na to w kilka chwil?Czy to nie czyni ze mnie wielkiej idiotki? Bo tak właśnie się czuję. - Czuje się jak idiotka.. - - Niepotrzebnie. Twoje przeskoki mają inne zastosowanie, więc głównym powodem twojego zmieszania może być fakt że.. źle do tego podeszłaś. - powiedział - Umiejętności różnią się od siebie, jednak jeśli obserwujesz osobę która jej używa.. - .. można zorientować się jak ta umiejętność działa.. - dokończyła Tsuki, - Coś mnie ominęło? - Raczej nie. - odpowiedział Satsuki - Jak się udał twój nocny trening? Tsuki lekko podskoczyła - Skąd wiesz? - To naprawdę dobre pytanie…. - odpowiedział odwracając wzrok.
  6. też interesujący pomysł ;D
  7. Może być i nowa novelka, albo też wątek w bliźniaczych. Muszę się nad tym zastanowić
  8. Not bad Powiem nawet więcej : Dało mi to pomysł na coś nowego
  9. brawo. Wygrałeś nic w pudełku
  10. Dzięki Sefciu Poprawione ;d
  11. Gdy Kamiko i Tsuki stwierdziły jednak że dołączą do zabawy - lekko mi ulżyło. Szczerze miałem nadzieję że pójdą sobie w cholerę i tak dalej, jednak świadomość że masz za plecami kogoś komu można przynajmniej “połowicznie” zaufać, mimo wszystko jest pokrzepiająca. ta zmian Ból po ugryzieniu przed odmieńca, stopniowo się nasilał - to przypomina mi o tym, że trzeba to szybko skończyć i zająć się opatrzeniem tej rany, zanim pojawi się jakaś pierdolona infekcja.. Ruszyłem na odmieńca, aby przyjebać mu lutę w pysk, jednak kula ognia leciała w moim kierunku - uniknięcie jej nie sprawiło mi kłopotu, jednak jego szaleńczy wymach ręką - już owszem. Siła fizyczna jaką dysponuje to monstrum, przekracza wszelkie granice - jak przypierdolił w drzewo które było za mną, te rozpierdoliło się na pół, a przewracając się niemalże zgniotło Tsuki. Naprawdę nie chciałbym tym oberwać, zwłaszcza teraz gdy szpitale nie funkcjonują.. Wykorzystując okazję przypierdzieliłem mu kilka razy. Zauważyłem że głowa i środek klatki piersiowej to jego słaby punkt - jak uda się to dobrze wykorzystać, to uda nam się go pozbyć. Gdy wycofywałem się od potworka, Tsuki rzuciła w niego kilkoma metalowymi przedmiotami walającymi się po okolicy - widać że nie spodobał jej się fakt, że to drzewo prawie ją zabiło. Nie było to zbyt skuteczne, jednak stopniowo odwracało jego uwagę, do tego stopnia że spojrzał na nią i posłał w jej kierunku kilka kul ognia. Złapałem ją w biegu i odskoczyłem od nadlatujących kul ognia.. - Nie myśl sobie że ci podziękuje! Dałabym sobie z tym radę! - Wymamrotała Tsuki - Ah tak? - mówiąc to wypuściłem ją z rąk, sprawiając że zaliczyła bolesny upadek na tyłek. - Dupek! Tak się nie traktuje dziewczyn! - niemalże wykrzyczała w moim kierunku. - Nie zachowujesz się “dziewczęco”.. - skomentowałem. - PALANT! Mimo iż nasze życia są zagrożone, znaleźliśmy powód aby poprawić sobie humor. Cóż.. może tylko ja. Chibi jebnęła w nogi potwora kilkoma większymi kawałkami metalu, sprawiając że ten zaliczył glebę. Kamiko gdzieś zniknęla, jednak.. To niewiele zmienia. Wyciągnąłem z kieszeni monetę. Mam nadzieję że uda powtórzyć mi się akcję, którą zrobiłem za pomocą kamyczka, a moneta nie rozpierdoli się przy uderzeniu.. Podrzuciłem monetę i ładując swoją dłoń - wystrzeliłem nią w kierunku monstra. Mały railgun przeszył jego klatkę piersiową, pozostawiając za sobą dziurę tak wielkości piłki nożnej - czemu to robi tak wielkie zniszczenia!?. - Udało..się? - zapytała Tsuki, która mimo wszystko nie była pewna, wciąż przyglądając się mojej osobie. Wiem że to co zrobiłem było niesamowite, jednak po raz kolejny to mówię : Sam jestem zaskoczony. - Na to wygląda.. - odpowiedziałem. Odmieniec jednak powstał.. Mimo wielkiej dziury w klatce piersiowej, wciąż miał siłę walczyć. Na jego nieszczęście, tuż za nim pojawiła się Kamiko - tym razem z karabinkiem bojowym M4 w dłoni. Seryjka w głowę i pozamiatane. - Nieźl… - chciałem pogratulować Kamiko za “szybką reakcję” jednak ból po ugryzieniu ponowił się. Zaatakował niemalże z potrojoną siłą. To coś.. musiał mnie czymś zatruć.. Jeśli czegoś nie zrobię… Skupiłem całą pozostałą siłę w swojej prawej ręcę, pozwalając aby elektryczność całkowicie spaliła środek mojej prawej dłoni. To lepsze niż śmierć z powodu jakiegoś zatru… --- PoV Tsuki --- Gdy Kamiko rozwaliła głowę temu wybrykowi natury, zauważyłam że Iskierka zachwiał się. Złapał się za rękę w którą to coś go ugryzło i zacisnął zęby. Bez przesady, to nie powinno aż tak boleć - no chyba że wdała się jakaś infekcja.. Zaraz.. co on chce zrobić? Zauważyłam że przez jego prawą dłoń przeszła monstrualna ilość energii. On..spalił wnętrze swojej ręki, aby uniknąć infekcji? Nikt normalny nie zrobiłby czegoś takiego.. Czy jego wola przetrwania jest aż tak wielka? Po chwili upadł na ziemię - czyżby wykończył sam siebie? Kamiko podeszła do niego i sprawdziła jego puls. - Żyje. Tylko stracił przytomn… - mówiąc to zauważyłą jego prawą rękę, która zaczęła się stopniowo zmieniać.. - Co do . - Odejdź od niego! - powiedziałam Skoro jego ręka się zmienia, możliwe że on sam też ulegnie zmianie.. - Daj spokój Tsuki. To coś nie było umarlakiem. -odpowiedziała Kamiko. Prawa ręka Satsukiego po piętnastu minutach wyglądała jak z filmów sf. Czerwony kolor przez który przepływały niebieskie strumienie.. On zamienia się w .. potwora? Nie, zaczekaj. Gdyby tak się stało, to zaatakowałby nas już dawno. Mimo wszystko.. będę musiała się upewnić czy po przebudzeniu będzie tym samym dupkiem, czy nie.. Kamiko przeniosła nas do naszego lokum, a Satsuki wylądował w swoim łóżku. - Będę sprawdzała jego stan dzisiejszej nocy.. - powiedziała Kamiko. - Za bardzo się nim przejmujesz.. - odpowiedziałam. - Możliwe że masz rację.. Jednak ta zmiana.. - Wiem.. Gdy zmieni się w coś “dziwnego”, nie zawahaj się. - powiedziałam - Zamienie się z tobą za jakieś cztery godzinki. - Ok. Zgodnie z nasza umową, stawiłam się cztery godziny później, jednak.. zmęczenie wygrało i zasnęłam na warcie.. Obudziłam się nie dłużej jak trzydzieści minut później, jednak Satsukiego nie było na miejscu. Czyżby stało się najgorsze? Jeśli tak to dlaczego mnie nie zabił? Sprawdziłam całe wnętrze jaskini, a po nim ani śladu. Jest tylko jedno miejsce, które przychodzi mi do głowy - samochód. On strasznie lubi tą swoją “brykę”. Poleciałam w tamtym kierunku i na moje szczęście - miałam rację. Z oddali zauważyłam że siedzi on na dachu swojego auta, jednocześnie przyglądając się swojej “zmutowanej” ręce. Gdy wylądowałam tuż przed nim, byłam gotowa na każdą możliwość - nawet ewentualną walkę Zaraz, jego oczy były szare.. Dlaczego teraz.. stały się niebieskie? - To nadal ty, Iskierko? - Jeśli od wczoraj nic się nie zmieniło.. - odpowiedział. - Spodziewałam się że będziesz bardziej rozpaczał.. - zażartowałam - Mam to już za sobą..- odpowiedział wskazując za mnie. Zauważyłam kilkanaście rozwalonych drzew. Wybuchł elektrycznością? Nie.. to nie to. Drzewa wyglądają jakby coś w nie...uderzało.. -- PoV Satsuki -- Ocknąłem się pod sam wieczór. Musiałem być naprawdę padnięty. Będę musiał podziękować Kamiko, za dostarczenie mnie do pokoju.. Gdy usiadłem zauważyłem zmianę jaka wystąpiła w moim ciele. Ręka którą kilka godzin wcześniej przysmażyłem od środka, stała się czymś.. nieludzkim. Mimo iż mogę nią ruszać, jakbym miał ją od urodzenia, to jednak.. Czym ja się stałem? Co się ze mną stało? Wyszedłem na zewnątrz aby ochłonąć, mimowolnie kierując swe kroki w kierunku swojego autka. Zatrzymałem się obok drzewa, wciąż patrząc na swoje ramię. - Coraz bardziej przypominam potwora, którym stopniowo się staje. Co za ironia losu.. - powiedziałem zaciskając pięść i uderzając w drzewo, które ku mojemu zdziwieniu - przełamało się bez oporu. Kilka chwil ( i rozwalonych drzew) później, uświadomiłem sobie że ta zmiana miała wpływ fizyczny… Jej siła uderzenia jest.. porównywalna do tego “odmieńca”. Mimo to nie mam jak, się z tego cieszyć. Usiadłem na dachu swojego auta, pogrążając się w rozmyślaniach. -- Wasze teorie spiskowe " Co stanie się z Satsukim" były całkiem zabawne, jednak. . Nikt nie miał racji
  12. Po wyjaśnieniu sprawy z Pharlem i tej z “fuzją Smoków “, Kusaribe i Kazama zdobyli kilka interesujących informacji. Jedną z tych “istotniejszych” była z całą pewnością o Cesarskim Czerwonym Smoku, który niestety zginął wiele mileniów wcześniej. Nie było to jednak coś, czego nie dało się odwrócić - biorąc pod uwagę fakt że mówimy tu o nich.. - A wiec.. Chyba zmienię bieg historii - powiedział Kyoshiro - Szkoda byłoby przegapić możliwość spotkania tego smoka, nie sądzisz Ryu? - Jesteś w stanie w ogóle to zrobić? - zapytał wątpiąc w zdolności Kusaribe. - - To będzie łatwizna. Cofanie czasu jest łatwiejsze od tworzenia nowych wymiarów.. - uświadomił go Kusaribe. - Skoro tak, to czekam. - rzekł podjarany pomysłem spotkania pierwotnego smoka. - Ciekawi mnie jakim przechujem on będzie. - Hmm..powiedzmy sześćdziesiąt mileniów wstecz… - mówiąc to przed Kusaribe pojawiło się coś przypominającego zegar, który zamiast działać normalnie - cofał się. Mroczna aura otoczyła Kyo i Ryu, tylko po to aby po kilkunastu minutach.. - Pozamiatane. - stwierdził Kyoshiro. - To było za łatwe. - Nie no spoko, ale gdzie te smoki? Ja w okolicy w ogóle niczego nie wyczuwam. - Dziwne… Na sto procent wylądowaliśmy w odpowiednim czasie, gdyż już wcześniej to używałem.. Coś musi być na rzeczy.. - skomentował Kyo - Świat z którego zaczęliśmy jest sklejanką innych światów, a pierwotnie nie musiał być to świat smoków i stąd ten problem. Tak przy okazji odnalazłem ślady elfów. - To już wiemy w jaki sposób powstało pierwsze “zderzenie światów”.. - skomentował Kyo. - Czyli to z naszej winy do tego doszło i ów proces zaczął się powtarzać, a w skutek tego magia zaciągnęła nas do tego świata, byśmy mogli się o tym dowiedzieć. Zaczynam sam się siebie bać. *Kiyaaaaaaa Jakieś małe zielone paskudztwo rzuciło się na twarz Ryujiego, by po chwili stać się pociskiem, który zwiał drzewa i życie jednego trenującego w oddali od reszty elfa, którego egzystencja była bardzo ważna dla rozwoju tej rasy. - To było dziwne. - skomentował Kusaribe. - Dobrze wiec, aby przepowiednia o zderzeniu się spełniła, wypadałoby poszukać tego świata, zamieszkanego przez “Smoki”.. - Przenieś nas z powrotem, mam plan. - oznajmił Ryu. - Cóż takiego przyszło ci do głowy? - zapytał zainteresowany Kyo. - Pamięć genów z Assasina. Czyli jeśli wykorzystamy dopiero co odrodzonego smoka, to powinniśmy być w stanie określić kiedy doszło do zderzenie ich świata z aktualnym, dzięki czemu, jeśli cofniemy się odpowiednio daleko wstecz, po prostu przejdziemy między wymiarami. - Chcesz mnie zamęczyć? Wystarczy że pewne dziewczyny robią to dzień w dzień.. - skomentował sarkastycznie Kyo. - No ale na dobrą sprawę, ten pomysł wydaje się być rozsądny.. - To dawaj. - rzekł nim Kusaribe zaczął bawić się czasem i przestrzenią. Po powrocie do punktu startowego, smok nawet nie zobaczył ich zniknięcia, dlatego też zareagował w taki sposób. - Nie udało wam się? - zapytał niepewnie. - Zapomnieliśmy o czymś.. - odpowiedział Kyoshiro, podczas gdy Ryu przeglądając geny smoka, ustalał kiedy nastąpiło “zderzenie”. - Trzydzieści dwa tysiące czterysta jedenaście lat temu doszło do zderzenia świata smoków z tym. Cofnij nas o trzydzieści dwa tysiące czterysta dziesięć i lecim do wymiaru smoków - Hmm. Oby było warto. - Kyoshiro ponownie powtórzył proces cofnięcia ich w czasie. - Huhu, Bingo! - powiedział gdy dostrzegł smoki beztrosko latające po niebie. - Wow… wspólna energia okolicznych smoków, dorównuje naszej. - oznajmił Ryu, który coraz bardziej poszerzał obszar na jakim wyszukiwał smoki. - To teraz trzeba poszukać “Cesarskiego Czerwonego Smoka” aby zamienić z nim kilka słów. - Sześć tysięcy kilometrów na południe jest niewyobrażalny pokład energii. Lecim? Mówiąc to zorientował się, że Kyoshiro już dawno tam polazł ( XD) - Co za skurwiel. - skomentował, po czym sam się przeniósł. ------------ - Poczekać nie łaska? - zapytał widząc Kyoshiro, przed humanoidem w niebieskiej szacie. - Eehh… na Czerwonego Cesarskiego Smoka to on mi nie wygląda. - Bo to nie jest czerwony.. Ten tu to “Królewski Niebieski Smok”..- skomentował Kusaribe. - A ty wiesz to, bo wcale go nie kontrolujesz, czyż nie? - zapytał z sarkazmem w głosie. - Pokazywałem ci moją umkę, która sprawia że smoki stają się “potulniejsze”, więc nie wiem o co ci się rozchodzi ziomek. Czeka nas kolejny przeskok.. - Na jedno wychodzi, ale skoro są tu smoki w ludzkich formach to jako smok nie idziesz zapolować na smoczyce? - Hmm. Jesteś tego pewny? - Zaproponowałem to dla jaj, jednak przed chwilą kątem oka, ujrzałem niecodzienną piękność. - Przynajmniej będzie większe wyzwanie przy tym, niż przy walce z Pharlem i tak dalej, co nie? Poza tym będzie to z całą pewnością przyjemniejsze.. - Ta… tylko zrób coś z tą umką na potulniejsze smoki, bo zabawę sobie zepsujesz. - dodał, po czym ruszył w swoim kierunku na polowanie dziewczyn. ( By Tsu - Polowanie sezonowe, co nie? XD) - Mi to rybka. Jak ustalili - tak zrobili. Ryu biegnąc za dziewczyną, którą dopiero co ujrzał, był pewien swojego zwycięstwa, a co za tym idzie zwiększenia haremu. - Witam, przeszkadzam? - zapytał, zwracając na siebie uwagę dziewczyny. Jednak ona widząc w nim brak smoczej energii, którą dostrzegła u Kyo, natychmiast go zaatakowała. - Czym jesteś? - zapytała obejmując głowę Ryujiego swymi smoczymi pazurami. - Jesteś towarzyszem tego dziwnego smoka, który rozmawiał z moim wujem? - Jestem Kazama Ryuji, a ty z pewnością nadpobudliwa. - oznajmił znikając jej z oczu. - Ładnie to tak grozić dopiero co poznanej osobie? Przecież to zwykły brak kultury. - Szybki jesteś. - oznajmiła, po czym odwróciła się ku Ryujiemu, który znajdował się na jej plecami i podziwiał jej figurę. - Ryu w twoim imieniu pochodzi od smoka? - zapytała starając się dociec tożsamości osobnika przed nią, gdyż była pewna, iż smokiem z pewnością nie był. - Dobra uwaga, jednak mylna. Przedstawisz mi się czy może mam odejść? - Jestem Aine RedDragon. - oznajmiła wpatrując się w Ryujiego. - Więc? - Chcesz o mnie wiedzieć więcej? - zapytał zbliżając się do niej na kilka kroków. - Nie ujmuj tego w ten sposób. Ja po prostu chce wiedzieć kim jest osoba, która od tak pojawiła się w moim zamku. - Twoim? A nie twojego wuja? Dziewczyna odwróciła wzrok. - To może porozmawiamy o tym przy posiłku? - Nie mamy o czym rozmawiać. - oznajmiła agresywnie. - Ty dowiedziałbyś się czegoś o mnie, a ja o tobie. Czy coś w tym złego? - Nie wydaje mi się… - W takim razie zapraszam na posiłek. - rzekł wyciągając do niej dłoń, z postawą jaką nakazywała szlachecka etykieta. Aine po chwili wątpliwości podała mu swą dłoń i oboje udali się w kierunku jadalni. Dziewczyna nie wiedziała dlaczego, ale ten chłopak pomimo tego, iż z pewnością nie był smokiem, nie sprawiał wrażenia słabego. --