Shinzuke

Władca Nekromancji
  • Content count

    240
  • Points

    4,595 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

158

2 Followers

About Shinzuke

Informacje

  • Płeć Mężczyzna

Recent Profile Visitors

433 profile views

Profile Song

  1. Wiadomo, Wszystko na + :-)
  2. A tam zmienia się, dojrzewa
  3. No wiem
  4. Władca Nekromancji MAPS by kret.png

    Mapa władcy nekromancji, kontynentu na którym aktualnie odbywają się wydarzenia. Z czasem rozpiszę różne lokacje i tym podobne.
  5. Sam jesteś none piece
  6. CHUJOWY rozdział kreciku
  7. Po zniszczeniu wszystkich pochodni, w orczej wiosce zapanował kompletny mrok. Nie było nic widać poza ciemnością, jako że posiadałem umiejętność walki w cieniu, byłem wstanie poruszać się bez problemu. Dlatego też ruszyłem do ataku, do wyeliminowania całej wioski. Dzięki temu na pewno uda mi się zwiększyć swój poziom, i to bardzo szybko. Wchodząc do jednego z domów, poczułem potworny odór. Jebało trupem, myślałem że z wymiotuję. Lecz się przemogłem i ruszyłem w stronę łóżek. Ciach – Ork zabity. Jeden po drugim umierał błyskawicznie. Zwłaszcza że, wykonywałem to podczas ich snu. Po pewnym czasie usłyszałem w głowie powiadomienie, które informowało mnie że awansowałem już drugi raz. Byłem zadowolony, było to błyskawiczne zdobywanie poziomu. Zwłaszcza że pozostało mi do zabicia jeszcze spora ilość orków.
  8. Po zniszczeniu wszystkich pochodni, w orczej wiosce zapanował kompletny mrok. Nie było nic widać poza ciemnością, jako że posiadałem umiejętność walki w cieniu, byłem wstanie poruszać się bez problemu. Dlatego też ruszyłem do ataku, do wyeliminowania całej wioski. Dzięki temu na pewno uda mi się zwiększyć swój poziom, i to bardzo szybko. Wchodząc do jednego z domów, poczułem potworny odór. Jebało trupem, myślałem że z wymiotuję. Lecz się przemogłem i ruszyłem w stronę łóżek. Ciach – Ork zabity. Jeden po drugim umierał błyskawicznie. Zwłaszcza że, wykonywałem to podczas ich snu. Po pewnym czasie usłyszałem w głowie powiadomienie, które informowało mnie że awansowałem już drugi raz. Byłem zadowolony, było to błyskawiczne zdobywanie poziomu. Zwłaszcza że pozostało mi do zabicia jeszcze spora ilość orków. Podczas zabijania orków, dom po domu. Zbierałem wszystkie potrzebne przedmioty. Zwłaszcza monety, które będę mógł wykorzystać na pobyt w stolicy. Zebrałem już sporą ilość złotych monet, na oko było ich koło czterdziestu, zacząłem się uśmiechać, i ruszyłem dalej. Eliminacja orków była prosta i przyjemna, gdyby nie ten odór. Oni naprawdę chyba się nie myją. Po trzygodzinnej bieganinie po wiosce, wyeliminowałem wszystkich, lecz został mi jeden dom. Był on największy o bardzo imponującym wyglądzie. Musi tu spać władca tej wioski. Orczy król. Podchodząc starałem się nie robić żadnego hałasu, nie wiem jaką władze posiada ich król. Ale zapewne jest bardzo silny, co może się dla mnie źle skończyć. Dlatego postanowiłem, zobaczyć moje okno statystyk, i rozdysponować dostępne punkty, żeby posiąść większą siłę. Zawsze będę mieć większą szanse na przetrwanie. Posiadałem 30 punktów statystyk, mam już 11 poziom, można powiedzieć że jest to bajka. Więcej nie mogłem sobie wymarzyć w tak krótkim czasie. Od razu postanowiłem je rozdysponować. Inteligencja: 8 à 18 Wytrzymałość: 5 à 15 Siła: 5 à 15 Imie: Syrin Gotw Zdolność: Władca Nekromancji Wiek: 17 Poziom: 11(254/31.000) Punkty życia: 650 Energia(mana) 850 Siła ataku z broni: 81 Siła ataku z magii: 115 Siła: 15 punktów Wytrzymałość: 15 punktów Inteligencja: 18 punktów Zręczność: 7 punktów Punkty rozwoju do rozdania: 0 Teraz moja siła była naprawdę wysoka! Moje życie zmieniło się w tak dużym stopniu! Teraz będę wstanie wytrzymać większe obrażenia! Od razu ruszyłem na dom Władcy Orczej wioski. Wchodząc do środka można było wyczuć paskudny odór, lecz sporo rzeczy które tam się znajdowały zdawały być się dosyć cenne. Naszyjniki, Meble, Miecz, Zbroje i innego rodzaju przedmioty, było ich tu pełno. Dochodząc do schodów byłem wstanie wyczuć dziwną energię. Prawdopodobnie to energia którą dysponuje władca orków. Nie wiedziałem czy mam ryzykować i iść dalej, czy zrezygnować z próby mordu. Jedno było pewne, gdy tylko władca orków zobaczy że cała jego ludność wioski została wymordowana, będzie poszukiwać zemsty. Dlatego też, postanowiłem postawić wszystko na szali i kontynuować ubój. Po chwili znalazłem się w górnej części domu władcy orków. Na tym poziomie było jeszcze więcej rozmaitych skarbów. Wchodząc do wielkiego pomieszczenia, mogłem zobaczyć wiele ledwo żyjących kobiet, które leżały w negliżu. Prawdopodobnie były to kobiety przeznaczone do masowej orgii dla władcy orków. Co za obrzydlistwo. W moich oczach pojawił się smutek, wspomnienia palącej się wioski, martwych rodziców zaczęły pokazywać się w głowie. Byłem pełen złości. Jedyne czego teraz pragnąłem to zabić wszystkich którzy mają złe myśli, które czynią same zło. Zmieniłem się w nocnego rzeźnika. Postanowiłem zabijać każdego. W tym władcę orków. Dlatego wszystkie kobiety które leżały w negliżu, z których życie zaczynało powoli ulatywać, zabiłem. To był mój akt miłosierdzia dla nich. Nic innego nie mogłem dla nich zrobić. W tej chwili moja złość stawała się jeszcze większa, a chęć zabicia władcy była jeszcze większa. Chwyciłem włócznię które byłą oparta o ścianę. Ukucnąłem po czym delikatnie wyskoczyłem rzucając włócznie prosto w głowę śpiącego władcy orków. Udało się, włócznia wbiła się w głowę orka. Ork umarł, a ja otrzymałem powiadomienie. „Gratulację, zabiłeś Władcę orczej wioski – punkty doświadczenia +10.000” Zaraz po tym, chwyciłem jakiś miecz, i zacząłem ćwiartować ciało władcy orków, na kilka części. Po czym wrzuciłem je do pobliskiego świńskiego łajna. Potem powiedziałem głośno „Niech śmierdzi w spokoju” po czym zacząłem zbierać wszystkie przedmioty w jedno miejsce. Cel główny > Zrabować wszystko co może być sprzedane. Ta noc byłą dla mnie męcząca, wybijając całą wioskę orków do zera, wymęczyło mnie. Musiałem odpocząć. --------------------------------------- Powiem że tak średnio chciało mi się dodawać rozdział, no ale ile można was tak trzymać w oczekiwaniu hehe Powiedział bym że jestem jebanym chujem, ale nie będę sam siebie obrażać. Ale pamiętajcie by nie zapomnieć.
  9. Boisz się wykorzystywać żonę Shina? haha
  10. Czyli Ciebie dodać? :PPP
  11. W jakim sensie, co od czego?
  12. okej dzięki, poprawiłem
  13. Leżąc w szałasie, rozmyślałem nad tym, w jak prosty sposób dałem się zranić. Nie pilnowałem otoczenia przez co zostałem dosyć nieciekawie ranny, gdyby nie znajomość ziół prawdopodobnie nie przeżyłbym tego. W trakcie mojego leczenia, dużo pisałem. Zapisywałem wszystkie informacje jakie mogą mi się w przyszłości przydać. Jako że potrafię robić podstawowe mikstury z ziół, w ten sposób mogę ruszyć do stolicy, i zacząć sprzedaż eliksirów. Gdy zarobię dobrą sumę, zacznę trening fechtunkiem mieczem, a potem zacznę siać chaos wśród szlachcica, który zamordował mi rodzinę oraz całą wioskę, a potem mój chaos przeniosę na całe królestwo. Stanę się tak silny że mój gniew poczują same niebiosa, które będą klękać mi do stup. Gdy myślałem o chaosie, i coraz bardziej wgłębiałem się w zemstę, w moim umyślę usłyszałem bardzo miły i słodki kobiecy głos „Gratulacje, nauczyłeś się umiejętności Walka w cieniu”. Mój umysł oszalał, w tak prosty sposób zyskałem umiejętność, które są tak trudne do zdobycia… Do tego po sprawdzeniu tej umiejętności, nie mogłem wykrztusić z siebie ani jednego słowa, zatkało mnie! Walka w cieniu: Technika dzięki której możemy walczyć w cieniu, korzystając z cienie nasz przeciwnik nie będzie wstanie nas wykryć, chyba że posiada on silną technikę wykrywania czyjejś energii. Dzięki tej umiejętności, mogłem chociażby w nocy zniszczyć przeciwnika, który nie potrafi wyczuwać czyjejś energii, to była boska umiejętność, dzięki niej zyskam ogromną przewagę na walce z orkami, goblinami i innymi zwierzętami. Poczułem, że moje przyszłe zdobywanie poziomów osiągnie najwyższy możliwy stopień, byłem bardzo zadowolony. Po tygodniowej kuracji, po mojej ranie została tylko spora blizna. Natomiast ja postanowiłem w nocy zapolować na wszystko co możliwe. Po chwili udało mi się spotkać niedźwiedzia, używając krótkiego sztyletu który zdobyłem podczas ostatniej walki z goblinami, ruszyłem na niego. Trah, Trouch, Niedźwiedź był bez szans, w ogóle nie był wstanie mnie zobaczyć. Cóż za potężna umiejętność. W dosłownie kilka chwil, niedźwiedź stracił połowę HP, nie dość że używam umiejętności walki w cieniu, to jeszcze na niedźwiedzia nasyłam Króla Szkieleta, który jest głównym celem niedźwiedzia. Bam, niedźwiedź upadł na ziemie, w koło jego ciała zaczęła zbierać się spora kałuża krwi. To był łatwy pojedynek. W ten sposób mogę nauczyć się samodzielnie obsługi mieczem, sztyletem czy inną bronią która walczy się w zwarciu. Po tak prostej walce z niedźwiedziem, postanowiłem poszukać i zaatakować orczą osadę. Tam mój poziom na pewno skoczyłby o poziom a może nawet kilka, to samo tyczyłoby się mojego szkieletu. Który z poziomem zyskuje sporo na sile. Po nocnej wędrówce po lesie, udało mi się dotrzeć pod wodospad, pomyślałem że może tuż za opadającą wodą, kryje się jaskinia, która to zaprowadzi mnie do orczej osady, od razu tak zrobiłem. Udało się, okazało się że faktycznie była tam spora jaskinia. Dlatego udałem się w głąb tej jaskini, to co ukazało się mym oczom była ogromna wioska, zbudowana w głębi tej jaskini, setki orków. Byłem zszokowany, nie dziwie się że orkom udało się zniszczyć małej wielkości miasto. Tuż przy wejściu stało dwóch orków, pilnowali oni wejścia, dlatego też postanowiłem ich wyeliminować, co było dosyć proste, każdemu z nich podciąłem gardło, po czym upadli na ziemie, od razu wziąłem ich zwłoki i schowałem za skałami, żeby inne orki nie wiedziały że strażnicy zostali zabici. Następnym krokiem było wyeliminowanie poszczególnych strażników krążących w koło wioski. Musiałem się zabezpieczyć przed orczym alarmem, bo mógłbym nie dać rady uciec. Strażnicy padali jeden po drugim. Wprawiłem się w podcinanie gardeł, była to dosyć świetna zabawa. Jedno cięcie, jedno życie. Tam gdzie znajdowały się pochodnie, wszystkie niszczyłem po kolei, w ten sposób zyskiwałem przewagę walki w cieniu. Było to żmudne zajęcie, lecz bardzo skuteczne, zwłaszcza że miało to zwiększyć moją szansę na wygraną i wyeliminowanie całej orczej osady.
  14. Następnego dnia rano. Robiłem ćwiczenia wzmacniające moje ciało. Pompki, brzuszki, przysiady i wszystkie inne ćwiczenia, które polepszą wytrzymałość mojego ciała. Jest to bardzo ważny aspekt, ponieważ wraz ze wzmacnianiem ciała, istnieje możliwość ulepszenia swoich statystyk. Co skutkuję większą ilością zdrowia i siły ataku. Po samotnych ćwiczeniach chwyciłem metalowy kij. Który wcześniej zabrałem ze swojej zniszczonej wioski. Następnie przyzwałem swojego ulubieńca, którego postanowiłem nazwać Królem Szkieletem. I postanowiłem trenować na nim walkę w zwarciu. Co się okazało, kiedy szkielet mógł zadać cios śmiertelny, zatrzymywał się. Był bardzo inteligentny, wiedział że jestem jego panem. Byłem bardzo ciekawy, co się stanie, jeżeli awansuje on na kolejny poziom, może zacznie mówić. Co ułatwiłoby mi trochę mówienie do niego, w końcu by mi mógł coś odpowiedzieć. Jedynym bowiem sposobem, żeby go awansować, było pokonanie dużej ilości przeciwników, za których uda się zdobyć, przyzwoitą ilość punktów doświadczenia. Gdybym był silniejszy, zacząłbym eliminować orki spod wodospadu. Dałyby mi one dosyć pokaźne ilości doświadczenia. A z moją aktualną ilością mocy, mogę jedynie pomarzyć o takich wyskokach. Dlatego też postanowiłem ruszyć w zupełnie innym kierunku, był to teren górzysty. Mogły znajdować się tam grupki goblinów. Byłem bardzo zadowolony, bowiem okazało się że Nieumarły Koń potrafi wspinać się po skałach, tak jak robią to górskie kozy. Po trzydziestominutowym spacerze po skalistych zboczach udało mi się dotrzeć do ukrytej pośród nich polany. Polana ta była bardzo kwiecista, znajdowało się tutaj naprawdę wiele ziół leczniczych, o których czytałem w encyklopedii ziół elfickich. Znajdowały się tu pospolite, jak i te rzadkie zioła. Każde z nich mogłem w dobry sposób wykorzystać. Chociażby do stworzenia podstawowej pigułki mocy, która potrafiła zwiększyć siłę osoby używającej ową pigułkę na kilka minut. Postanowiłem pozbierać wszystkie zioła, jakie tylko zdołam. Zbieranie było dosyć proste, nie wymagało to żadnych specjalnych umiejętności, nawet Król Kościotrup mógł mi pomóc je zbierać. Gdy zbierałem zioła, okazała się jedna z najgorszych możliwości. Otoczyły nas gobliny, było ich całkiem sporo dziesięć może piętnaście. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, to wskoczyłem na Nieumarłego Konia, następnie oddaliłem się jak najdalej, jednocześnie rozkazując Królowi Szkieletowi atakować Gobliny. Chwyciłem łuk i zacząłem wystrzeliwać strzały w stronę goblinów. Jak się okazało skutecznie, gobliny były powolne. Ja natomiast przemieszczałem się w szybkim tempie, jednocześnie strzelając. Gratulacje zabiłeś Goblina, zyskujesz 800 punktów doświadczenia. Twój szkielet zyskuje 400 punktów doświadczenia. No więc, jeden goblin poległ, lecz mój szkielet został pokonany, nie mając innego wyjścia, znów go przyzwałem, wykonując tę samą strategię. W kilkanaście minut udało mi się pokonać kolejne siedem goblinów, były one nawet proste do pokonania. Gdyby nie ta liczba. Muszę nauczyć się fechtunku miecza, będę musiał udać się do stolicy, w poszukiwaniu mistrza, który mnie nauczy dobrej obsługi mieczem. Na to potrzebne będą dla mnie potężne fundusze, których nie mam. Sszaaaaou…. Trash… Gdy tak się zamyśliłem, niespodziewanie, dostałem strzałą w brzuch… Ból był okropny. Pierwsze co zrobiłem, to starałem się nie myśleć o bólu, a dowiedzieć się gdzie jest wrogi strzelec. Był ukryty za skałą, która znajdowała się blisko polany. Nie mając innego wyjścia, ruszyłem w stronę strzelca. Trach, trafiłem go strzałą prosto w głowę, zmarł, lecz i tak pozostawił we mnie swoją strzałę. Byłem wykończony, nie miałem już na nic siły. Na szczęście miałem kilka ziół, które szybko przeżułem w buzi, wyciągnąłem strzałę, potężny ból przeszył moje ciało. Lecz nie było innego wyjścia z tej sytuacji, musiałem działać szybko. Rozdarłem swoją koszulę, a przeżute zioła nałożyłem na ranę, zawiązując kawałkiem szmaty wkoło mojego ciała. I ruszyłem znów wspierać mojego szkieletu, co się okazało, jego życie zbliżało się do końca. „Boom” Nagle mroczne światło zaczęło otaczać mojego kościotrupa. Byłem w szoku, nie wiedziałem, co się dzieje. Widziałem to pierwszy raz na oczy. Gratulacje Twój Szkielet awansował na kolejny poziom. Szkielet (Poziom 2) [0/8500] Życie: 900 Siła ataku: 30 Obrona: 25 [Dodatkowo, twój szkielet zyskał umiejętność] Mistrzowskie Uderzenie – Zadaje, dwa razy więcej obrażeń Szkielet może użyć tej umiejętności raz na 30 sekund. Byłem w szoku, nie dość, że jego statystyki poprawiły się w ogromnym stopniu, to jeszcze zyskał silną umiejętność. A co było najciekawsze, szkielet teraz posiadał metalowy miecz, oraz lekkie uzbrojenie. Byłem zadowolony, jego życie wzrosło znów do pełni. I ruszył do kontrataku, teraz gobliny były dla niego łatwym celem. Umierały szybko. Po kilku minutach wszystkie zmarły. Rzeczy, jakie udało mi się z nich zdobyć, było trochę miedzianych monet, dokładnie 73 sztuki, oraz kilka innych drobnych przedmiotów. Po dokończeniu zbieraniu ziół wróciłem do domu. Gdy tylko wróciłem do szałasu, Arla od razu spostrzegła, że jestem ranny. Mistrzu! Co się stało – Krzyknęła. Cóż, wydarzył się nieoczekiwany zbieg okoliczności, w którym to doznałem takich, a nie innych obrażeń, najważniejsze, że żyje, i chyba mam się dobrze hehe. Tak naprawdę czułem się beznadziejnie. Trach! Poczułem uderzenie. Arla – Chyba? Ledwo co stoisz już na nogach! Nie chce, żeby kolejna osoba umierała na moich oczach! Nie chcę! Nie martw się, obiecuję, że nie umrę. Nie, póki nie dokonam swojej zemsty. Obiecuję! – Odpowiedziałem Arli. Arla - …
  15. Poszliśmy spać, oczywiście ja spałem na swoim łóżku a ludzka kobieta spała na podłodze, może jak znajdę chwilę czasu to uklepie jej jakieś łoże. Wstałem wczesnym rankiem, kobieta jeszcze spała, ja natomiast wyszedłem na zewnątrz, zobaczyć co z moim koniem, którego to kupiłem, całkowicie o nim zapomniałem, porażka. Okazało się że koń był martwy, dopadło go stado wilków, bo miał ogromną ilość ugryzień, a nawet braki, musiały być naprawdę zdesperowane i głodne. Podszedłem do martwego konia i go dotknąłem, niespodziewanie wyskoczyło mi powiadomienie z pewną informacją. Martwy Koń – Istnieje możliwość ożywienia Go. Szansa na ożywienie: 50% TAK/NIE Hoo, byłem bardzo zaskoczony, mogłem ożywić zmarłego końca, ciekawe, postanowiłem że spróbuję, i kliknąłem TAK. W powietrzu pojawiła się ciemna smuga błyszcząca co jakiś czas na czerwony kolor. Sukces – Ożywienie Konia powiodło się! Nieumarły Koń – Posiada Sam Szkielet, jego wytrzymałość jest bardzo wysoka, póki nikt nie zniszczy jego klejnotu życia, tego konia nic nie zabije. Nieumarły Koń (1 Poziom <0/500km>) Szybkość Ruchu – 100 metrów na minutę. Byłem w szoku, ta szybkość jak na konia nie była zbyt boska, ale widzę że mogę rozwijać poziom Konia poprzez podróż, im więcej na nim będę jeździć, tym szybciej wzbije się na wyższy poziom, co da możliwość szybszego ruchu(prawdopodobnie). Obliczyłem że muszę jeździć minimum 83/85 godzin ciągłej jazdy żeby mój koń wszedł na wyższy poziom, prawdopodobnie będę musiał poświęcić kilka dni, na czas jazdy, w końcu dzięki temu będę zawsze mógł szybciej się poruszać. I tak minęło 5 dni, Mojemu nieumarłemu koniowi brakowało zaledwie 1 kilometr do wzbicia się na wyższy poziom. Po dziesięciu minutach jazdy wyskoczyło mi powiadomienie. Gratulację! Nieumarły Koń awansował na drugi poziom. Szybkość Ruchu 100m >> 200m Do poziomu trzeciego wymagane 1.500 Kilometrów. Byłem bardzo zadowolony, dzięki wbiciu drugiego poziomu mój koń stał się dwukrotnie szybszy, teraz mogę porównać go z jednymi z najlepszych klaczy jakie posiada ludzki naród. Postanowiłem wrócić do Szałasu, ludzka kobieta robiła to co lubiła, czyli szyła jakieś ubrania, zrobiła mi nawet sweter, póki co jest zadowolona, zwłaszcza po tym jak zrobiłem jej łóżko, i nie musi spać już na podłodze. „Wróciłem” Kobieta odpowiedziała: Witaj mistrzu, co dziś tak wcześnie? Odpowiedziałem jej od razu, że mój eksperyment rozwoju udał się, wiedziała że jeżdżę na koniu szkielecie, z początku była przerażona jego wyglądem, ale w końcu się do niego przekonała, czasem sama na niego wsiadała i uczyła się jeździć. W godzinach wieczornych postanowiłem porobić strzały bo miałem ich zaledwie 5 sztuk, a potrzebuje ich jak najwięcej, w końcu nie chce stawać w walkę wręcz bo kto wie czy wygram, mam swojego Kościuka, który za mnie umrze i milion razy. Tworzenie strzał było banalne, w ciągu godziny stworzyłem ich blisko stu. Z tego wszystkiego zapomniałem że mój poziom wzrósł o jeden, i mam do rozdania kilka punktów statystyk, muszę je rozporządzić, i rozdać tak by pasowały idealnie do mojej zdolności Wszedłem w okno ze statystykami. Spojrzałem na statystyki, i dodałem 3 punkty w inteligencję oraz 2 punkty w zręczność. Inteligencja 5 >> 8 Zręczność 5 >> 7 Po dodaniu tych punktów, poczułem się zupełnie inaczej, to znak że stałem się w jakimś stopniu lepszy, a moje okno statystyk poprawiło się. Imie: Syrin Gotw Zdolność: Władca Nekromancji Wiek: 17 Poziom: 5(1447/2700) Punkty życia: 150 Energia(mana): 350 Siła ataku z broni: 31 Siła ataku z magii: 65 Siła: 5 punktów Wytrzymałość: 5 punktów Inteligencja: 8 punktów Zręczność: 7 punktów Punkty rozwoju do rozdania: 0 Moja mana wzrosła aż o 150 punktów! Wychodzi na to że jeden punkt dodaje mi 50 punktów many, a siła ataku z magii wzrosła mi o 15 punktów! Natomiast zręczność natomiast zwiększyła mi siłę ataku z broni o 6 punktów, dodatkowo czuję że stałem się zwinniejszy.